Społeczeństwo

Wykluczeni i syci

Rozpoczął się gigantyczny napór imigrantów od strony Turcji (przebywa ich tam kilka milionów!) na Europę od strony Grecji i Bułgarii. 27 lutego 2020 r. Turcja ogłosiła, że nie będzie zatrzymywać na swym terytorium uchodźców. Przebywa tam obecnie 3,7 miliona syryjskich uchodźców – jak podkreśla Reuters, to największa społeczność uchodźców w skali świata (!) Dziś w fali napierających na granicę UE dominują uchodźcy z Afganistanu, Kurdowie z Iraku i Pakistańczycy, a zaledwie 14% stanowią uchodźdzcy z Syrii. Problem na granicach Europy z Turcją po raz kolejny przypomniał o fundamentalnych problemach z jakim od lat boryka się współczesnyświat, który jest efektem czasów postkolonialnych i post-zimnowojennych.

W obszarze politycznym prowokacja ze strony sił powiązanych z Rosją (vide: Syria pod rządami Asada uzależnionego od Rosji) , w których ręce Turcja jest przez UE “wpychana” jest dość oczywista choć nie przez wszystkich dostrzegana. Chęć współpracy Niemiec i Francji z Rosją rzuca się tu cieniem na całą Europę, a niechęć do faktycznego zwiększana strukturalnego wsparcia dla efektywnego likwidowania biedy na świecie tylko potęguje nadciągającą burzę. Od lat głosy rozsądku i otrzeźwienia płyną z Warszawy i Budapesztu. Choć uczciwie trzeba przyznać, iż w sferze fundamentalnych wartości i długofalowej projekcji zmian jakich należy dokonywać w świecie by tego rodzaju problemy zanikały a nie narastały płyną od dziesiątek lat z Watykanu.

Ostatnio – 7 lutego 2020 r. – papież Franciszek przypomniał o tym po raz kolejny. Kontynuując naukę swoich wielkich poprzedników – od początku swojego pontyfikatu zwraca on silną uwagę na los najbiedniejszych. Papież ponownie przypomniał bowiem, iż obecny system finansowy jest niesprawiedliwy dla najbiedniejszych. Dlatego stwierdził, iż to najbogatsi powinni wziąć za ten stan rzeczy większą odpowiedzialność i płacić zdecydowanie wyższe podatki.

Na konferencji “Nowe formy solidarności: ku braterskiej integracji i innowacji” zorganizowanej przez Papieską Akademię Nauk Społecznych, papież Franciszek wypowiedział się na temat obecnego systemu finansowego. Podczas przemówienia, na którym obecni byli m.in. przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz argentyński minister finansów Martin Guzman, stwierdził, że powinno wprowadzić się nowy podatek, który objąłby najbogatszych:

“Pięć milionów dzieci poniżej 5. roku życia umrze w tym roku z powodu skrajnego ubóstwa. To powinno motywować świat do działania. Bogaci bogacą się coraz szybciej, a biednych nie ubywa. Powinniśmy wykazywać znacznie więcej troski o najbiedniejszych”.

Jak donosi katolicki magazyn “The Tablet” papież Franciszek skrytykował światowy system finansowy, którego ofiarami są najbiedniejsi i uważa, że jedną z form zrównoważenia w światowej gospodarce byłby podatek od najbogatszych. Papież podkreślił, że świat bogaci się coraz szybciej, a bieda wciąż się nie zmniejsza. Zauważył ponadto, że tegoroczny światowy dochód sięgnie blisko 12 tys. dolarów na mieszkańca (blisko 47 tys. zł), a mimo to setki milionów ludzi pogrąża się w skrajnym ubóstwie – brakuje im żywności, mieszkań, opieki medycznej, szkół, elektryczności, wody pitnej i dostępu do sanitariatów.
Franciszek wspomniał o wielkiej roli 50. najbogatszych ludzi świata, którzy – gdyby zdecydowali się na konkretne działanie – mogliby ocalić miliony osób. “Te pięćdziesiąt osób może sfinansować opiekę medyczną i edukację każdego biednego dziecka na świecie, poprzez podatki czy inicjatywy filantropijne lub obydwa działania” – stwierdził papież. Franciszek odniósł się w tym kontekście do zjawiska ukrywania majątków w rajach podatkowych, przez co ogromne środki nie są odprowadzane m.in. na usługi publiczne i rozwój społeczny. “Każdego roku setki miliardów dolarów, od które powinny być odprowadzane podatki na finansowanie opieki medycznej i edukacji, gromadzone są na kontach w rajach podatkowych, zapobiegając w ten sposób możliwości godnego i zrównoważonego rozwoju wszystkich podmiotów społecznych”, Zwracając się do liderów świata finansowego i ekonomistów, papież Franciszek wezwał ich do współpracy w eliminowaniu niesprawiedliwości w obecnej gospodarce światowej.

Wbrew pozorom, głos papieża koresponduje z odczuciami większości ludzi z najbogatszych krajów świata. Jak donosi bowiem Reuters podając wyniki z badań sondażowych Ipsos w USA ponad połowa Amerykanów popiera pomysł dodatkowego opodatkowania najbogatszych. Aż 64 % Amerykanów jest za wprowadzeniem podatku majątkowego obciążającego najbogatszych,  Poza obejmującym wszystkich podatkiem dochodowym, najlepiej uposażeni Amerykanie płacić mieliby dodatkową daninę.  Podatek ten miałby być naliczany od majątku netto, czyli na przykład od akcji, obligacji, nieruchomości, ale również gotówki – wskazuje Reuters. Co więcej również sami zainteresowani (najbogatsi Amerykanie) w czerwcu ubiegłego roku opublikowali specjalny otwarty list w tej sprawie pisząc: “Piszemy, aby wezwać wszystkich kandydatów na prezydenta (w roku 2020) – niezależnie od tego, czy są republikanami, czy demokratami – aby poparli podatek od promila najbogatszych Amerykanów”.

Ostatnie wypowiedzi papieża Franciszka były już przed blisko dwoma laty rozwijane przez niego we wstępie do książki (zbioru papieskich wystąpień) autorstwa Michele Zanzucchi pt. “Władza i pieniądze – sprawiedliwość społeczna według Bergoglio”, który opublikowałrównież watykański  dziennik “L’Osservatore Romano”, gdzie papież napisał m.in: “Niepohamowany kapitalizm ostatnich dekad dalej pogłębił przepaść między najbogatszymi i najbiedniejszymi, tworząc nowe ubóstwo i zniewolenie. Podczas gdy w pewnych rejonach planety ludzie pławią się w bogactwie, w innych nie mają minimum na przeżycie” . Zaapelował przy tym, by ubodzy byli traktowani lepiej, a niesprawiedliwość zmniejszała się. “Ewangelia nie jest utopią, ale realną nadzieją, także dla ekonomii” – napisał Franciszek. Podkreślił przy tym, że ekonomia zajmuje ważne miejsce w refleksji Kościoła. “Od pierwszych tygodni pontyfikatu podejmowałem kwestie dotyczące ubóstwa i bogactwa, sprawiedliwości i niesprawiedliwości, zdrowych i zepsutych finansów” – dodał.
“Gdy dzisiaj popatrzymy na ekonomię i globalne rynki, to, co z nich się wyłania, to dwuznaczność. Z jednej strony gospodarka tak jak nigdy wcześniej dała miliardom ludzi szanse na dobrobyt, prawa, lepsze zdrowie. Jednocześnie gospodarka i rynki odegrały rolę w wyzysku wspólnych zasobów, wzroście nierówności i pogorszeniu się stanu planety” – zauważył papież.

“Nasz świat zdolny jest do najlepszego i do najgorszego. Zawsze tak było, ale dzisiaj środki techniczne i finansowe podniosły możliwości dobra i zła”.
“Podczas gdy w pewnych rejonach planety ludzie pławią się w bogactwie, w innych nie mają minimum na przeżycie”. Co więcej – dodaje, iż podczas zagranicznych podróży mógł zobaczyć więcej takich kontrastów niż miał okazję w swej ojczystej Argentynie. Widziałem paradoks zglobalizowanej gospodarki, która mogłaby zapewnić żywność, opiekę i dach nad głową wszystkim mieszkańcom naszego wspólnego domu, ale która – jak wskazują niektóre niepokojące statystyki – w rękach nielicznych osób koncentruje takie samo bogactwo, do jakiego dostęp ma połowa światowej ludności. Instytucje finansowe i międzynarodowe koncerny osiągają takie rozmiary, że wpływają na lokalną gospodarkę, przyczyniając się do tego, że państwa mają coraz więcej trudności w działaniach na rzecz dobra ludności. Brak uregulowań i odpowiednich kontroli sprzyja rozwojowi kapitału spekulacyjnego, który nie jest zainteresowany inwestycjami przynoszącymi korzyści w dalekiej perspektywie, ale dąży do natychmiastowego zysku. Najpierw jako zwykły chrześcijanin, potem jako kapłan i papież uważam, że kwestie społeczne i ekonomiczne nie mogą być oderwane od orędzia Ewangelii. Dlatego, podobnie jak moi poprzednicy staram się wysłuchać pracowników i przedsiębiorców, polityków i ludzi ubogich, odrzuconych i cierpiących. Kościół szerząc orędzie miłości i sprawiedliwości Ewangelii nie może milczeć wobec niesprawiedliwości i cierpienia. Może i chce przyłączyć się do milionów mężczyzn i kobiet, którzy w pokojowy sposób sprzeciwiają się niesprawiedliwości i angażują się na rzecz większej równości. Wszędzie są ludzie, którzy mówią “tak” życiu, sprawiedliwości, praworządności, solidarności. Wiele spotkań utwierdza mnie w tym, że Ewangelia nie jest utopią, ale realną nadzieją, także dla ekonomii.

Kiedy mówię i piszę o władzy gospodarki i finansów, apeluję o to, aby ubodzy byli traktowani lepiej, a niesprawiedliwość zmniejszyła się. Wzywam, by zaprzestano czerpania zysków z handlu bronią, bo są to pieniądze skąpane we “krwi niewinnych”. W moich przesłaniach na tematy ekonomiczne i społeczne pragnę poruszyć sumieniami, zwłaszcza tych, którzy spekulują i wykorzystują drugiego człowieka.tak zaznaczył, jego celem jest to, by odnaleziono na nowo “poczucie człowieczeństwa i sprawiedliwości. Nie mogę nie piętnować z Ewangelią w ręku grzechów osobistych i społecznych, popełnianych przeciwko Bogu i bliźniemu w imię bożka pieniądza i władzy jako celu samego w sobie.

Papież stwierdził, że czyni to świadom tego, że “następne światowe kryzysy gospodarcze nie są niemożliwe. Nie wystarczy odrobina balsamu, by uleczyć rany społeczeństwa, które traktuje często wszystkich i wszystko jako towar, a gdy jest on niepotrzebny, jest wyrzucany. Nie możemy tracić nadziei; żyjemy w epoce trudnej, ale pełnej nowych i nieznanych szans. Bóg jest wśród nas na świecie, w fabrykach, zakładach, bankach i w domach, w fawelach i obozach uchodźców. Możemy, musimy mieć nadzieję”.

Wielka entuzjastka wolnego rynku i profesor ekonomii Uniwersytetu Notre Dame niedaleko Chicago Carolyn Woo (“Foreign Policy” zaliczyło ją w 2013 roku do jednej z 500 najbardziej wpływowych osób na świecie), stojąca na czele największej w USA katolickiej organizacji charytatywnej Catholic Relief Services (przeznacza ona rocznie na pomoc ok. 0,5-1 mld USD) w połowie 2015 roku przyznawała Franciszkowi rację pisząc: “Tak, to prawda w wypowiedziach Papieża i w jego encyklikach jest wiele besztania kapitalizmu, ale uważam, że zasłużyliśmy na takie besztanie. Franciszek ma rację, kiedy staje w obronie całych grup ludności wykluczonych przez panujący obecnie system ekonomiczny. Nie oznacza to bynajmniej potępienia kapitalizmu jako takiego, tylko przypomnienie, że wolny rynek nie ma służyć tylko niektórym, lecz całej ludzkości.” W swojej ostatnio wydanej książce „Pracować dla lepszego świata” amerykańska ekonomistka podkreśla, że kapitalizm może wspaniale służyć dobru wspólnemu i pomagać ludziom ubogim.

W lipcu 2015 r. w boliwijskim Santa Cruz papież Franciszek wygłosił jedno ze swoich najbardziej wyrazistych społecznie przemówień głoszących solidaryzm, równość i godność jednostki. Napiętnował przy tym egoistyczny, globalny kapitalizm, wzywając zarazem biednych i wykluczonych do budowania lepszego świata. “Pragniemy realnych zmian struktur globalnego ustroju gospodarczego, zmian odkupieńczych. Ten system jest nie do wytrzymania. Gdy kapitał staje się idolem i kieruje wyborami człowieka, kiedy chciwość rządzi całym systemem społecznym i gospodarczym, to niszczą one społeczeństwo, skazują człowieka na zatracenie, niewolą go, burzą braterstwo między ludźmi, zwracają naród przeciw narodowi, a nawet zagrażają istnieniu naszego wspólnego domu…. Ziemia, dach nad głową i praca to święte prawa. Trzeba o nie walczyć. Niech krzyk wykluczonych rozlegnie się w całej Ameryce Łacińskiej i na całej Ziemi. Wy, najpokorniejsi, najbardziej wyzyskiwani, najbiedniejsi i wykluczeni, możecie zrobić dużo”. I dalej pytał: “Co mogę zrobić ja, zbieracz kartonów, pakowacz, sortowacz śmieci, skoro nie mam co jeść? Co mogę ja, rzemieślnik, wędrowny handlarz, tragarz, chłop, rybak, pozbawiony praw pracowniczych i dyskryminowany, pełen marzeń, ale bez szans na rozwiązanie moich problemów? I odpowiadał:Dużo! Dużo możecie! Wy, najpokorniejsi, najbardziej wyzyskiwani, najbiedniejsi i wykluczeni, możecie zrobić dużo. Przyszłość ludzkości jest w waszych rękach. W waszej zdolności do samoorganizacji i dobijaniu się o twórcze alternatywy, o prawo do ziemi, pracy i dach nad głową. Sprawiedliwy podział owoców ziemi i ludzkiej pracy to nie filantropia, lecz moralny obowiązek.

Co ciekawe, to wystąpienie papieża Franciszka na temat biedy i wykluczenia zbiegło się w czasie z publikacją najnowszego raportu renomowanego ośrodka badawczego “Pew Research Center” na temat biedy na świecie w latach 2001-11 ze 111 krajów, w których zamieszkuje 88% ludności świata. Autorzy stwierdzają, że choć ponad 700 mln ludzi na świecie wyszło w tym czasie ze skrajnej biedy, to jednak większość z nich jest wciąż biedna. ,Wydobyła się jedynie z kategorii “skrajna nędza” przechodząc do kategorii “niskich dochodów”. A obecnie do tej ostatniej kategorii zalicza się aż 56% ludzi na ziemi, co w zestawieniu z 15% pozostającymi w skrajnej nędzy daje rozpaczliwy obraz ludzkości, której 71% żyje w nędzy i ubóstwie. Zaledwie 13% ludzkości zaliczono do niższej i 9% do wyższej “klasy średniej”, do której zastosowano parytet siły nabywczej określając go na poziomie od 10 do 20 USD dziennie. Mimo, iż przybywa “klasy średniej” poza Ameryką i Europą wciąż na stałym poziomie (ok. 7%) utrzymuje się ilość najbardziej zamożnych.

W swojej pierwszej adhortacji (XI 20130 “Evangelii gaudium” Franciszek potępia dogmatyczną wiarę w wolny rynek oraz obsesyjne dążenie do coraz większej konsumpcji. Wzywa też liderów politycznych do działania. Od początku pontyfikatu Papież przedstawiał wizję pontyfikatu na płaszczyźnie społecznej: „W dzisiejszych czasach wszystko podlega prawom konkurencji i przetrwania najlepiej przystosowanych, gdzie potężni żywią się kosztem bezsilnych. Doprowadziło to do sytuacji, w której masy ludzi czują się wykluczone i zmarginalizowane: bez pracy, bez szans i bez drogi ucieczki. Obecna ekonomia wykluczenia i nierówności jest ekonomią, która zabija”. Miażdżącej krytyce poddał Franciszek niektóre tradycyjne dogmaty ekonomiczne, w szczególności teoria skapywania, która w dużym uproszczeniu zakłada, że to, co jest dobre dla bogaczy, ostatecznie pomoże również biednym. „Ta opinia, która nigdy nie została potwierdzona faktami, wyraża niedojrzałą i naiwną wiarę w dobroć tych, którzy sprawują władzę ekonomiczną i w zsakralizowane działanie panującego systemu. Tymczasem wykluczeni w dalszym ciągu czekają”. Franciszek sprzeciwia się także obsesyjnej konsumpcji, która prowadzi do dominacji pieniądza nad jednostkami i społeczeństwami. „Światowy kryzys dotykający finanse i gospodarkę obnaża ich nierównowagę, a przede wszystkim brak troski o człowieka, który jest zredukowany wyłącznie do jednej z jego potrzeb – konsumpcji. Franciszek zauważa, że podczas gdy dochody nielicznych gwałtownie rosną, powiększa się też dystans pomiędzy większością, a garstką szczęśliwców. Zdaniem papieża ten brak równowagi jest wynikiem „ideologii, które bronią absolutnej autonomii rynku i finansowych spekulacji. Żyjemy w nowej, niewidzialnej i często wirtualnej tyranii, która jednostronnie i nieubłaganie narzuca swoje prawa i zasady. W systemie tym, który ma tendencję do pożerania tego, co stoi na drodze do zysku, wszystko co kruche, jak na przykład środowisko, jest bezbronne wobec interesów ubóstwianego rynku, które stały się jedyną regułą.”
Papież wezwał liderów politycznych do przeprowadzenia reform, które pozwoliłyby zwalczyć biedę, wykluczenie i nierówności. „Pieniądze muszą służyć, a nie rządzić!”.

Udostępnij przez: