Polska

Polska bliżej leku na koronawirusa?

Być może odkrycia polskich naukowców okażą się przełomowe w zwalczaniu koronawirusa. Prof. Marcin Drąg z Politechniki Wrocławskiej (laureat nagrody Fundacji Nauki Polskiej za rok 2019 w obszarze nauk chemicznych i o materiałach.) zbadał enzym (SARS-CoV-2 Mpro), który może okazać się kluczowy w zwalczaniu koronawirusa SARS-CoV-2. Enzym (SARS-CoV-2 Mpro) jest odpowiedzialny za cięcie białek niezbędnych wirusowi do replikacji. Znajomość tego enzymu może pozwolić na opracowanie metody, która powstrzymałaby wirus przed replikacją, a tym samym – zabiłaby go. Dzięki temu odkryciu mogą przyspieszyć prace nad lekiem oraz sposobami diagnostyki.

“Jest to właśnie to najważniejsze białko – wśród wielu zidentyfikowanych – o którym tajemniczo mówią firmy poszukujące superszybkiego testu diagnostycznego” – tak o zbadanym enzymie mówi prof. Drąg.

O ile w przypadku przeciwdziałania zakażeniom i opracowaniu szczepionki badania polskich naukowców mogą mieć mniejsze znaczenie, niż wcześniejsze odkrycia chińskich czy obecne amerykańskich badaczy, to w przypadku potencjalnego leku dają spore nadzieje. Co więcej zebrane informacje mogą posłużyć także do szybszej diagnostyki COVID-19.

“Gdyby opracować lek, który inhibitowałby działanie tego enzymu (hamowałby jego aktywność – PAP), to praktycznie zabijamy koronawirusa. To wiadomo z poprzedniej epidemii koronawirusa – SARS. Jeśli potraktujemy ten enzym jako zamek, to my dorobiliśmy do niego klucz” – mówi prof Drąg i zwrócił uwagę, że podobny enzym znaleźć można również w SARS-CoV i miał dużą rolę w powstrzymaniu epidemii SARS w 2002-2003 roku . Ten “klucz” pozwala na mapowanie enzymu, dzięki czemu nie tylko łatwiej będzie opracować skuteczny lek. Badania pozwolą na łatwiejsze dopasowanie już istniejących leków.

Badania SARS-CoV Mpro i SARS-CoV-2 Mpro trwają na całym świecie, jednak polscy badacze dokonali w tej kwestii przełomu. Towarzyszącym temu odkryciem było potwierdzenie faktu, że SARS-CoV-2 Mpro nie jest podobny do żadnego enzymu występującego w ludzkim organizmie. Oznacza to, że potencjalne leki nie będą szkodliwe dla nas i będą działały jedynie na wirusa.

To odkrycie wraz z wcześniejszymi ustaleniami badaczy, może znacząco przyspieszyć prace nad lekiem i szczepionką. Co więcej daje możliwość na opracowanie skuteczniejszych metod diagnostycznych COVID-19. Z badaniami można zapoznać się w bioRxiv.

Póki co polska firma Adamed Pharma S.A., wypuściła na rynek lek o nazwie Arechin. Został on właśnie (14.03.20) dopuszczony do stosowania w leczeniu wspomagającym dla osób chorych na COVID-19. O decyzji poinformował Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych oraz przedstawiciele firmy. Lek w swoim składzie zawiera chlorochinę. Jest to organiczny związek chemiczny (pochodna chinoliny) stosowany m.in. w leczeniu malarii i licznych chorób autoimmunologicznych , posiadający również działanie przeciwzapalne. Dopóki nie istnieje szczepionka na koronowirusa na całym świcie stosuje się leczenie objawowe u pacjentów z COVID-19. Teraz do grona dostępnych leków dołączył Arechin.

Lek sprzedawany jest w blistrach lub fiolkach po 30 tabletek. Jedna jego dawka zawiera 250 mg chlorochiny fosforanu (Chloroquini phosphas). W Rejestrze Produktów Medycznych zamieszczona została szczegółowa charakterystyka Arechinu, z której wynika, że pacjentom zakażonym koronawirusami typu beta zaleca się przyjmowanie dawki “500 mg, dwa razy dziennie po 250 mg przez 7 do 10 dni, nie dłużej niż 10 dni”. W uzasadnionych przypadkach dawkę można zwiększyć do 1000 mg. Producent leku zaznacza, że Arechid będzie dystrybuowany zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Zdrowia. W komunikacie opublikowanym przez Adamed możemy również przeczytać, że firma zabezpieczyła zapas produktu na potrzeby Ministerstwa Zdrowia oraz Agencji Rezerw Materiałowych. Ostatecznie to lekarze będą decydowali o podaniu bądź nie Arechidu u osób zakażonych

 

 

 

Udostępnij przez: