Społeczeństwo

Czy epidemia pokaże, że “król jest nagi”?

Rozsypują się jak domki z kart dotychczasowe analizy i prognozy gospodarcze , I to nie sprzed pół roku czy kwartału lub miesiąca. Ale te sprzed tygodnia i kliku ostatnich dni. Obserwując to co widzimy w ostatnich godzniach i godzinach, można by sądzić, iż nadciąga totalny kataklizm, który powstrzymać może tylko antidotum na koronawirusa. A takiego dziś nie widać. Badania medyczne o jakich wiemy nie wskazują by zanosiło się na szybki przełom (przynajmniej na razie prognozy mówią o roku a nawet półtora). A tym czasem – jak już wieszczą niektórzy – system finansowy zbliża się do granicy wytrzymałości. Może się okazać, iż wkrótce dowiemy się, że “król jest nagi”. Pusty, wirtualny pieniądz, napompowany balon dostatku gospodarczego, pęknie jak bańka mydlana. Pieniądz traci wartość i zaczyna się już nie tyle panika ile strach, który wywołać może nieprzewidywalne zachowania społeczne nad którymi nikt już nie zapanuje…

Jedni powiedzą “czarnowidztwo”. Inni realna ocena sytuacji.

Można przypuszczać bez większej dozy błędu, iż w gospodarce najgorsze dopiero przed nami. Wielu uważa nawet, iż idzie kryzys, który przypominać może zapaść z roku 1973. Koronawirus w tle toczącej się walki producentów ropy i “zimnej wojnie” chińsko-amerykańsko-europejskiej nie wróżą niczego dobrego. Zakreślane zaś horyzonty czasowe upowszechnienia skutecznego leku i szczepionki przeciwko koronawirusowi pokazują, iż walka z nim może być jeszcze bardzo długa.

Ostatnie lata – mimo zawirowań – dzięki interwencjonizmowi państwowo-bankowemu doprowadziły do stępienia naturalnych procesów gospodarczych. Znieczulenie stępiło postrzeganie rzeczywistości czy istnieje jakieś ryzyko na rynkach, czy nie. Banki centralne reagowały chuchaniem i dmuchaniem na wszystko – nawet gdy działo się niewiele złego.

Można powiedzieć, iż dzięki bankom, zaczęliśmy żyć w iluzji i “wirtualnej rzeczywistości” w której pieniądz co raz bardziej tracić zaczął rolę jaką odgrywał przez wieki, na rzecz waluty “wirtualnej”, tworzonej niejako “ad hoc” na potrzeby chwili. W efekcie nie rozwiązywano wielu realnych problemów jakie zaczęły się rodzić. Stworzono mechanizm bezpiecznej iluzji, która dziś poddawana zostaje ciężkiej próbie, zwłaszcza iż banki centralne mogą stracić już mozłiwości tak efektywnego oddziaływania jak to bywało w przeszłości.

Może to doprowadzić do zmiany w postrzeganiu wielu mechanizmów gospodarczych, a w efekcie zmienić gospodarczą strukturę i dobór środków zaradczych, których dotąd nie brano pod uwagę. Niemożność sięgnięcia po nie lub też wdrożenia takich zmian, które zapewnią bezpieczeństwo kapitałów może wywołać zawirowania jeszcze groźniejsze, które z kolei mogą wywołać zmiany społeczne. Świadomość tego jest tu jednak największą gwarancją, iż do tak daleko idących zmian nie dojdzie.

Redakcja “Jutra Polski”

Udostępnij przez: