Społeczeństwo

Szczepionka na koronowirusa?

W  Waszyngtońskim Instytucie Badań nad Zdrowiem w Seattle odbyły się pierwsze testy kliniczne szczepionki na koronawirusa. Naukowcy chcą podać dwie dawki szczepionki w odstępie około 28 dni. Łącznie w badaniach weźmie udział 45 zdrowych osób. Zostaną one całkowicie sfinansowane przez Narodowe Instytuty Zdrowia. Nad stworzeniem szczepionki pracują Ministerstwo Zdrowia oraz firma biotechnologiczna Moderna Inc. z Massachusetts. Produkcja preparatu do pierwszej fazy wspierana była także przez Coalition for Epidemic Preparedness Innovations (CEPI).

Pierwszą dawkę szczepionki o nazwie mRNA-1273 podano 16 marca 2020 r. 43-letniej kobiecie-ochotniczce Jennifer Haller. “Wszyscy czujemy się bezradni. Dla mnie to idealna okazja, by coś zrobić” – powiedziała, gdy w kolejce czekało jeszcze trzech ochotników. Jak podkreślają naukowcy, nie ma najmniejszego ryzyka, że uczestnicy badań zarażą się poprzez zastrzyki, ponieważ szczepionka nie zawiera wirusa. Na początku specjaliści chcą jedynie sprawdzić, czy po podaniu zastrzyku u pacjentów nie pojawią się skutki uboczne. Jeżeli nie, będzie można rozpocząć testy na szerszą skalę.

Pierwsza faza to dopiero początek. Później będą miały miejsce druga i trzecia. Biorąc pod uwagę czas ich trwania, nawet gdyby wszystko odbywało się bez najmniejszych opóźnień, do powszechnego użytku szczepionka i tak mogłaby wejść dopiero za rok lub półtora – tłumaczy dr Anthony Fauci, dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych. “Faza, którą rozpoczęliśmy trwa około 3 miesięcy, kolejna przeprowadzana będzie na kilkuset pacjentach cierpiących na daną chorobę, od 6 do 8 miesięcy. Ostatnia faza może potrwać nawet kilka lat, jednak w priorytetowych wypadkach, jak trwająca pandemia, można będzie ją skrócić do nawet 8 miesięcy” mówi dr Fauci.

Oczywiście szczepionka nie jest jedyną, nad którą pracują naukowcy. Firma Inovio Pharmaceuticals planuje w przeciągu miesiąca rozpocząć wstępne testy swojej szczepionki na kilkudziesięciu ochotnikach. Następne badania mają zostać przeprowadzone w Chinach i Korei Południowej.

Prace nad szczepionką trwają również w innych laboratoriach. Już w drugiej połowie lutego informowano o trwających tam testach na małpach. Gilead Sciences amerykańska firma farmakologiczna może być bliska opracowaniu leku na koronawirusa COVID-19. WHO uważa, że ich substancja o nazwie Remdesivir to w tym momencie jedyny lek, który ma szanse pomóc w walce z koronawirusem. Naukowcy z Gilead Sciences przetestowali lek Remdesivir na małpach, które zakazili wcześniej innym koronawirusem MERS. Naukowcy podzielili małpy na trzy grupy. Pierwsza otrzymała lek 12 godzin przed zakażeniem, druga 24 godziny po zakażeniu, a trzecia nie otrzymała go w ogóle. Po sześciu dniach od zakażenia wszystkie osobniki z trzecie grupy zachorowały. Małpy z pierwszej grupy nie wykazały objawów choroby, a wirus nie spowodował uszkodzenia płuc. W drugiej grupie z lekiem podanym 24 godziny po zakażeniu MERS, objawy choroby pojawiły się, ale były one zdecydowanie lżejsze niż w grupie niepoddanej działaniu leku.

Chiński rządowy instytut zdrowia publicznego skontaktował się już z Gilead Sciences w kwestii wykorzystania patentu. Przedstawiciel Gilead poinformował natomiast CNN, że razem z przedstawicielami chińskich władz oraz z lokalnymi lekarzami przeprowadzone zostaną dwa testy na ludziach zakażonych COVID-19, na osobach z silnymi objawami i z umiarkowanymi.

Chociaż lek nie był testowany na osobnikach zakażonych koronawirusem z Wuhan, a innym szczepem, to zdaniem wicedyrektora Światowej Organizacji Zdrowia Bruce’a Aylwarda Remdesivir jest “jedynym lekiem, który może być skuteczny przeciwko COVID-19”. Po tej wypowiedzi akcje firmy Gilead Sciences podskoczyły na nowojorskiej giełdzie o 5% Ciekawe więc czy nie byla ona obliczona jedynie na taki efekt.

WIĘCEJ TU

Udostępnij przez: