Gospodarka

TARCZA ANTYKRYZYSOWA – wszystkie ręce na pokład

Tarcza Antykryzysowa i jej pakiet pomocowy dla firm oparty jest na środkach i wsparciu ze strony GBK i PFR. 73,2 mld zł Tarczy przeznaczona na wsparcie dla przedsiębiorców nieomal w całości będzie zależała od sprawności Polskiego Funduszu Rozwoju, Banku Gospodarstwa Krajowego i Agencji Rozwoju Przemysłu. Bezpośrednie wsparcie z budżetu będzie niewielkie – około 70 mld zł, czyli zaledwie jedna trzecia programu. Kolejne 70 mld zł to działania Narodowego Banku Polskiego, które mają chronić polski system finansowy. Ostatnia część – czyli kolejne 70 mld zł – to już instrumenty “płynnościowe”. Wszystkie działania z tzw. tarczy antykryzysowej mają być warte około 212 mld zł.

DZIAŁANIA POLSKIEGO FUNDUSZU ROZOWOJU

Jak poinformował prezes PFR Paweł Borys“66 mld zł to wydatki sektora finansów publicznych, 74 mld zł to odłożenie składek i PIT, kredyty z gwarancjami de minimis, kapitał PFR, leasing ARP, a ok 70 mld zł to spadek rezerwy obowiązkowej i REPO z NBP. Połączenie wydatków z zapewnieniem płynności”.

Trzeba przy tym zauważyć, iż pomoc dla firm (jeden z pięciu filarów tarczy antykryzysowej) to 73,2 mld zł, ale tylko około 5 mld zł z tej kwoty to wydatki. Reszta to instrumenty zwrotne – pożyczki, kredyty, gwarancje. I to od sprawności zaangażowanych przez rząd instytucji oraz chęci firm do korzystania z nich zależy, jaka część wsparcia realnie trafi do firm.

Obecnie rząd proponuje firmom pozyskanie kapitału w Polskim Funduszu Rozwoju i ubezpieczenie obrotu w KUKE. Leasing ARP z odroczonymi o trzy miesiące ratami dla firm transportowych. Niskooprocentowane pożyczki do 5 tys. zł z Funduszu Pracy na dwanaście miesięcy dla mikrofirm. Możliwość odroczenia i rozłożenia na raty płatności składek na ubezpieczenie społeczne w ZUS bez żadnych opłat. Możliwość zwrotu CIT poprzez korektę podatku z 2019 o wysokość strat w 2020.

Podczas popołudniowej konferencji premier Morawiecki poinformował o możliwość podniesienia gwarancji de minimis, co może bardzo ułatwić przedsiębiorcom pozyskiwanie kapitału.

DZIAŁANIE BANKU GOSPODARSTWA KRAJOWEGO

Prezes BGK Beata Daszyńska-Muzyczka poinformowała, iż “Bank Gospodarstwa Krajowego już podjął odpowiednie decyzje. Zdecydowaliśmy o wprowadzeniu istotnych zmian w oferowanych przez nas gwarancjach de minimis będących naszym kluczowym produktem skierowanych do małych i średnich przedsiębiorstw. Zdecydowaliśmy o zwiększeniu maksymalnej kwoty gwarancji do 80 procent kredytu, rezygnujemy z pobierania prowizji oraz wydłużamy okres gwarancji dla kredytu obrotowego do 39 miesięcy. Jesteśmy gotowi, aby już w tej chwili rozpocząć razem z bankami udzielanie gwarancji na zmienionych warunkach przedsiębiorcom, którzy odczuli skutki koronawirusa. Szacujemy, iż dzięki nim będziemy w stanie wygenerować 20 mld złotych dodatkowego kredytu. Pracujemy też nad rozwiązaniami, które pozwolą nam uruchomić mechanizm dopłat do oprocentowania kredytów, które udziela przedsiębiorcom sektor bankowy. Wszyscy pracujemy w trybie nadzwyczajnym, tak aby przedsiębiorcy mogli jak najszybciej skorzystać z pełnego pakietu rozwiązań systemowych przygotowywanych dla nich na czas kryzysu“.

Wcześniej (16.03.20) minister finansów Tadeusz Kościński podpisał rozporządzenie dotyczące gwarancji kredytowych udzielanych przez BGK, które umożliwia Bankowi objęcie gwarancjami de minimis do 80 proc. kredytów dla mikrofirm oraz MŚP i obniża do zera prowizję od gwarancji. Pomoc de minimis w formie gwarancji spłaty kredytów udzielanych przez BGK jest instrumentem szeroko wykorzystywanym przez MŚP dla zapewnienia środków na finansowanie działalności – przede wszystkim bieżącej, ale też i inwestycyjnej.

DZIAŁANIA MINISTERSTWA ROZOWJU

Minister Rozwoju Jadwiga Emilewicz na dzisiejszej konferencji mówiła iż, “Ten pakiet dotyczy każdego pracownika i każdego przedsiębiorcy. Zrobimy wszystko, żeby wyhamować wirusa i nie wyhamować gospodarki… Spotykamy się z przedstawicielami każdej branży, Wczoraj zwrócili się do mnie pracownicy samozatrudnieni. Oni mogą liczyć na wypłaty świadczenia gwarantowanego z ZUS, nie mniej niż 80 proc. minimalnego wynagrodzenia. To precedens, jakiego nigdy nie wykonywaliśmy. Koszt dla funduszu pracy to ok. 9 mld złotych. Wśród proponowanych rozwiązań znalazły się też propozycje dla małych i mikroprzedsiębiorców. Małym firmom oferujemy pożyczkę – 5 tys. złotych z funduszu pracy dla tych, którzy zatrudniają mniej niż 10 osób. Ta pożyczka będzie bezzwrotna, jeśli przez 6 kolejnych miesięcy firma nie zwolni swoich pracowników. Taka mała firma będzie mogła liczyć na odroczenie składek, za które nie będą naliczone żadne opłaty prolongacyjne. Z kolei jeśli mała restauracja zaciągnęła kredyt, który wygasa, będzie mogła zaciągnąć taki kredyt od nowa. Banki nie będą badać zdolności kredytowych. Na wsparcie mogą liczyć też większe firmy jak np. palarnia kawy spod Poznania, która zwróciła się do mnie z prośbą o pomoc. Rząd weźmie na siebie wypłatę postojowego w przypadku, gdy firma stanie, np. ze względu na przerwy w dostawach. Większa firma będzie mogła sięgnąć do Polskiego Funduszu Rozwoju i liczyć na dokapitalizowanie. Rozszerzając gwarancję de minimis, liczymy na to, że na rynek trafi kwota 50 mld złotych. Jeśli taka większa firma ma duże kredyty inwestycyjne, niezależnie od innych uzgodnień z sektorem bankowym, zostaje uruchomiony fundusz dopłat BGK do odsetek kredytów. To dodatkowe wsparcie w wys. 500 mln złotych. Na wsparcie może liczyć także branża turystyczna, w szczególności te firmy, które organizowały wycieczki dla szkół, i z powodu ich zamknięcia, nie mogą wywiązać się z umów. Do 180 dni wydłużamy okres zwrotu za niezrealizowane wycieczki. Dajemy też możliwość, i zachęcamy klientów do tego, by takie zwroty realizowali nie w gotówce, a w formie vouchera na inną usługę Rząd zamierza też wesprzeć branżę transportową. Chodzi przede wszystkim o wsparcie przy spłacaniu rat leasingowych. W związku z trudną sytuacją szacuje się, że 20 proc. firm może stracić zdolność do spłaty rat leasingowych. Na refinansowanie umów leasingowych rząd zamierza przenaczyć 1 mld 700 tys. złotych. Wśród ułatwień dla przedsiębiorców znalazło się też odłożenie wdrożenia jednolitego pliku kontrolnego VAT i obowiązku rejestracji w Bazie Danych Odpadowych. Wśród propozycji wsparcia znalazła się też możliwość korekty zeznania CIT za rok 2019 i doliczenia do niej straty z roku 2020. Taką możliwość będą miały firmy, które zanotują spadek przychodu o ponad 50 proc., do limitu 5 mln złotych.”

Odrębnie minister Emilewicz zapewniła , że nie ma żadnego zagrożenia brakiem dostaw żywności. “Jesteśmy w stałym kontakcie z producentami. Produkują na ok. 80 proc. swojej mocy. Łańcuch produkcyjny jest bezpieczny, nie ma potrzeby, żebyśmy robili zapasy”.

DZIAŁANIA MINIESTERTWA FINANSÓW

Minister finansów Tadeusz Kościński w ramach walki ze skutkami epidemii koronawirusa podjął decyzję o odroczeniu poboru podatku od sprzedaży detalicznej.Ministerstwo finansów będzie przesuwać o miesiąc lub dwa terminy składania deklaracji podatkowych, a odroczenie, czyli późniejsze ich składanie, nie będzie się łączyło z żadnymi kosztami. „Prowadzimy bezpośredni dialog z rynkiem i przedsiębiorcami, słuchamy co mają do powiedzenia” – podkreślił Kościński. Minister finansów oświadczył także, że 80 proc. potrzeb pożyczkowych budżetu państwa na ten rok jest już sfinansowanych, a sytuacja finansów publicznych jest stabilna.

Jak zapowiada na Twitterze Ministerstwo Finansów w najbliższych dniach limit dla płatności zbliżeniowych bez PIN zostanie podniesiony –  Visa i Mastercard podniosą limit do 100 zł. W ubiegłym tygodniu minister finansów Tadeusz Kościński zwrócił się z prośbą do organizacji kartowych o podniesienie płatności bezstykowych do 100 zł bez PIN.  We wtorek wieczorem Visa zapowiedziała, że w czwartek 19 marca br. obowiązujący w Polsce limit dla transakcji zbliżeniowych Visa bez podawania PIN-u zostanie podniesiony z 50 zł do 100 zł.  Visa wskazała, że podniesienie limitu dla transakcji zbliżeniowych dokonywanych kartami Visa “zostało uzgodnione z uczestnikami ekosystemu bankowego w Polsce i uzyskało akceptację Narodowego Banku Polskiego”. Wiąże się to z faktem, iż w minionym  tygodniu Komisja Nadzoru Finansowego zwróciła się z prośbą do NBP o zastosowanie wyższych limitów dla transakcji kartami zbliżeniowymi.

DZIAŁANIA NARODOWEGO BANKU POLSKIEGO

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński stwierdził, iż “kryzys jest bardzo mocny, będzie chyba głęboki, ale damy sobie radę, państwo jest do tego dobrze przygotowane. Zapowiedział obniżenie stóp procentowych, zasilenie banków w płynność w operacjach repo oraz zakup polskich obligacji przez NBP. “Fizycznej gotówki mamy nieprzebrane ilości – mówił szef NBP Adam Glapiński na konferencji po posiedzeniu rządu. Przekonywał, że Polacy mogą być spokojni o depozyty w bankach i że gotówki w bankomatach na pewno nie zabraknie. Jak dodał, NBP szacuje wzrost gospodarczy w 2020 roku na poziomie 1,7-2 proc. Narodowy Bank Polski jest jednym z filarów, na których opiera się rządowy plan tzw. tarczy antykryzysowej. Pakiet stabilizujący system finansowy Polski prowadzony przez bank centralny jest wart około 70 mld zł, co stanowi aż jedną trzecią wartości całej “tarczy”. Bank centralny współpracuje z rządem w zwalczaniu tego kryzysu. Nie jesteśmy zszokowani, byliśmy przygotowani na ten kryzys. Kryzys jest poważny ale nie jakiś katastroficzny” i nawet jeśli poziom życia się obniży na kwartał, może dwa, to w końcu wróci do normy. Jesteśmy silnym państwem i damy sobie radę z jakimś tam koronawirusem”.

Pierwszą z zapowiedzi prezesa NBP zrealizowała już Rada Polityki Pieniężnej, obniżając 17 marca br. główną stopę procentową o 50 pb – do 1% (ostatni raz koszt pieniądza zmienił się pięć lat temu. Decydując się na cięcie stóp procentowych Rada Polityki Pieniężnej chce ulżyć kredytobiorcom. Oprocentowanie od zdecydowanej większości kredytów udzielanych przez polskie banki jest liczone na bazie stawek WIBOR, czyli ceny pieniądza, za jaką banki pożyczają go sobie na rynku. Cena ta jest ściśle powiązana z wielkością stóp procentowych banku centralnego, więc można zakładać, że raty kredytów spadną. I to największy plus. Poza tym oczekiwania, że NBP zrobi to, co inne banki centralne, były ogromne – obniżka stóp wpływa więc również na nastroje na rynku. Zwłaszcza gdy jest elementem szerszego planu działań. Minus jest taki, że to pogorszy rentowność banków. Ekonomiści aktualnie spierają się o to, czy skórka jest warta wyprawki. Efekt spadku rat może być niewielki, a w dobie napięć płynnościowych na wyniki banków trzeba chuchać i dmuchać. Dodatkowo cięcie stóp uderza w depozyty firm.

Narodowy Bank Polski przedstawił pomysły na łagodzenie gospodarczych skutków epidemii koronawirusa. Cel jest jeden: nie doprowadzić do kryzysu w systemie bankowym, by mógł on skutecznie wspierać pomoc dla przedsiębiorców. NBP ma zrobić wszystko, żeby nie zabrakło pieniędzy. Rząd będzie musiał zająć się szczegółami, tym, jakich instrumentów użyć, by pomoc była skuteczna i trafiała tam, gdzie rzeczywiście jest potrzebna. Pakiet NBP został euforycznie przyjęty przez rynek finansowy, ale nie składa się on z samych plusów. Może on wywołać również nieprzyjemne skutki uboczne. To cena, jaką trzeba będzie zapłacić.

NBP będzie kupował od banków obligacje skarbowe na rynku wtórnym. Najważniejsza i największa zaleta tego programu: banki nie muszą się już martwić, że w sytuacji podbramkowej, gdy będą potrzebowały gotówki, zostaną na lodzie.W normalnych czasach sprzedałyby na rynku część aktywów, np. właśnie obligacji. Ale czasy nie są normalne, od kilku dni płynność obrotu papierami dłużnymi, a już szczególnie obligacjami długoterminowymi, jest bardzo niska. Skup jest więc awaryjnym kanałem dostarczania pieniędzy do banków komercyjnych przez bank centralny. Pośrednio jest to też zabezpieczenie dla rządu jako emitenta obligacji. Ma on pewność, że nie będzie problemu ze sprzedażą papierów, bo banki nie będą bały się ich kupować, wiedząc, że w razie czego będą mogły odsprzedać je NBP.  Wadą takiego interwencyjnego skup jest zwiększenie skali emisji złotego. A to wystarczający powód, by polska waluta się osłabiała. W sytuacji, gdy mamy globalny odwrót kapitału z rynków wschodzących, lokalny czynnik – jakim jest działanie NBP – tylko ten trend wzmacnia. Jest to też systemowy problem dla banków, bo portfele kredytów walutowych zaczynają “puchnąć”.

Kredyt wekslowy jaki przygotował NBP – to jeden z ciekawszych instrumentów banku centralnego. Przypomina program TLTRO prowadzony przez Europejski Banki Centralny. Kredyt wekslowy dostanie bank, by sfinansować sobie pożyczkę, której udzielił wcześniej firmie. Ma to wspierać finansowanie przedsiębiorstw, które będą potrzebować kapitału obrotowego. Ale jest jeden problem z takim rozwiązaniem: polskie firmy od zawsze były bardzo niechętne zaciąganiu długów w bankach. Zawsze wolały funkcjonować, wykorzystując kapitały własne. Diabeł tkwi więc w szczegółach oferty. EBC zaś w ramach TLTRO nawet dopłaca do udzielanych pożyczek (ich oprocentowanie wynosi minus 0,75 proc. rocznie).

NBP zarekomendował też Komitetowi Stabilności Finansowej zniesienie buforów na ryzyko systemowe. Banki musiały utrzymywać pewną część kapitałów, z której nie mogły np. udzielać kredytów na wypadek jakiegoś kryzysu. Bufor wynosił 3 proc., ale od 17 marca br. wynosi 0 proc. To oznacza, że banki uwolnią ok. 30 mld zł kapitału, co pozwoli wygenerować dodatkowe kredyty dla firm rzędu 40 mld zł. To zdecydowanie dobra strona tej decyzji.
Minus jest oczywiście taki, że banki pozbywają się zaskórniaków na wypadek wybuchu jakiegoś kryzysu, który zachwiałby podstawami systemu finansowego, jak miało to miejsce w latach 2008–2010. Zlikwidowanie bufora już teraz i przeznaczenie go na finansowanie firm może nas właśnie uchronić przed takim szokiem, który pewnie by nastąpił, gdyby w gospodarce doszło do fali bankructw, a banki ugięły się pod ciężarem niespłacanych kredytów.

Mniej więcej ten sam efekt, co zniesienie bufora, ma przynieść obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej. Mówiąc w uproszczeniu, to część zebranych depozytów (dziś 3,5 proc.), jaką banki komercyjne muszą utrzymywać w banku centralnym. A skoro każdy kredyt może być wart tyle, co depozyt, to jest jasne, że im mniejsza rezerwa, tym większych kredytów może udzielić bank. Można by się czepiać, że niska rezerwa generuje ryzyko nadmiernej akcji kredytowej – ale przecież dziś o to właśnie chodzi. Podobnie jak w postulacie, żeby Komisja Nadzoru Finansowego zastosowała łagodniejsze podejście do niektórych wymogów kapitałowych i zobowiązań banków wynikających z regulacji unijnych.

NBP wyraźnie też akcentuje konieczność zawieszenia lub obniżenia podatku bankowego. To danina, którą dziś banki muszą odprowadzać do budżetu, naliczana od wielkości aktywów, czyli przede wszystkim wartości kredytów, jakich te udzieliły klientom. Utrzymywanie tej daniny w sytuacji „walki o każdy kredyt” jest bez sensu, gdyż banki byłyby nim karane za zwiększanie akcji kredytowej dla przedsiębiorców. Ale ten medal ma też drugą stronę. Przed rządem nie lada wyzwanie: znaleźć miliardy złotych na szykowany właśnie pakiet stymulacyjny. Bez podatku bankowego zabrakłoby prawie 5 mld zł dochodów zaplanowanych na ten rok.

OCENY ZEWNĘTRZNE

Marek Goliszewski prezes BCC ocenia, iż “wystąpienie prezydenta i premiera odebrane zostało przez przedsiębiorców pozytywnie. Oczekiwaliśmy deklaracji w sprawie odroczenia składek ZUS-u, partycypacji państwa w części wynagrodzeń pracowników, zapowiedź tzw. łatwiejszych kredytów i bezpieczeństwa naszych depozytów.” Co prawda dodaje, iż “Przedsiębiorcy liczyli na zawieszenie obowiązku odprowadzania składek do ZUS przez przedsiębiorców, a nie tylko odłożenie go w czasie. Zabrakło też jasnego określenia co dalej z PPK – organizacje pracodawców postulowały odroczenie do 1 stycznia 2021 roku obowiązku wprowadzenia PPK dla pracodawców zatrudniających do 50 pracowników oraz wstrzymanie obowiązku opłacania składek PPK w firmach średnich i dużych”.

Z kolei dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan Grzegorz Baczewski powiedział: “Ogłaszany pakiet osłonowy to chyba najbardziej oczekiwany przez przedsiębiorców projekt rządowy od lat 90-tych. W takich sytuacjach władza ma tylko jedną szansę – ogłosić coś co uspokoi rynki i da firmom przekonanie, że ktoś panuje nad sytuacją i wie co robić”. podobnie jak prezes BCC mówi, że “gwarancje i wakacje kredytowe nie wystarczą, zabrakło też takich rozwiązań, jak zawieszenie terminów procesowych, zawieszenie obowiązku badań lekarskich dla pracowników (skoro nie działa medycyna pracy), przedłużenie oświadczeń o zatrudnieniu cudzoziemców, czy uwolnienia środków z kont split payment VAT.

Można się spodziewać jednak, iż wiele z tych postulatów pozostaje otwartymi, gdyż sejm zajmie się nimi dopiero 25 marca.

Udostępnij przez: