Społeczeństwo

Jakimi prawami rządzi się rynek sztuki w Polsce?

Czy Polacy stają się bogatsi i chcą inwestować w sztukę? Dlaczego wolimy kupować na rynku aukcyjnym a nie bezpośrednio od artystów? Rozmowa z Andrzejem Biernackim, malarzem i krytykiem sztuki.

– Nie można oceniać sztuki przez perspektywę kilku rekordów, których niedawno byliśmy świadkami. To są dość wyjątkowe wydarzenia. Rynek sztuki reprezentowany przez ruch aukcyjny jest jego protezą – mówił  Andrzej Biernacki, malarz i właściciel galerii sztuki „Galeria Browarna”. – Mamy do czynienia z zarzucaniem pewnej ideologii w wartościowaniu sztuki – dodał.

Biernacki podkreślił za malarzem Maciejem Sampolskim, że „sztuka jest modelem wszelkiej organizacji”. Ocenił, że protesty, które pojawiają się na polskiej ulicy, objawiły się już wcześniej w sztukach wizualnych. – Należy się zastanowić nad tym, dlaczego w ruchu aukcyjnym padają rekordy cenowe, podczas gdy rynek sztuki jeśli chodzi o zakup bezpośrednio od artystów i zakup w galeriach jest niezwykle mizerny. Rodzi się też pytanie, dlaczego musimy mieć do czynienia z pośrednikiem sztuki, kiedy można byłoby kupić dzieło bezpośrednio od artysty? Kupujący wolą przepłacić w ruchu aukcyjnym – zauważył Biernacki. Dodał, że oczywiście zakup na rynku aukcyjnym jest odnotowywany przez media, co podnosi wartość samego dzieła.

– Artyści klepią biedę. W większości są nieubezpieczeni. Pamiętam, jak sprzedała się praca Zbigniewa Libery „Obóz lego” za kwotę ćwierć miliona złotych, a artysta nie miał, za co naprawić pralki. Wiele wskazuje na to, że obrót dziełami sztuki odbywa się poza autorami – dodał Biernacki.

Zapraszamy do wysłuchania pełnej rozmowy na naszym  kanale YouTube:

Udostępnij przez: