Zagranica

Waszczykowski o umowie UE-Chiny – bardzo kontrowersyjna

Umowa inwestycyjna UE-Chiny to bardzo kontrowersyjne porozumienie, które daje dużo więcej korzyści Chinom niż Unii. Europa naiwnie myśli też, że będzie mogła po jej wejściu w życie rozliczać Chińczyków np. za łamanie prawa człowieka – mówi PAP europoseł Witold Waszczykowski.

To jest naiwność”

To jest bardzo kontrowersyjne porozumienie, które daje dużo więcej korzyści Chinom niż UE. Europa w dość naiwny sposób myśli, że Chińczycy wyrównają te przywileje, jakie mają w Europie firmy chińskie. Europa naiwnie myśli też, że będzie mogła po wejściu w życie umowy rozliczać Chińczyków, np. za łamanie prawa człowieka, że będzie mogła ograniczać handel w przypadku pracy niewolniczej. Jeśli UE nie jest w stanie zdyscyplinować Aleksandra Łukaszenki, który kieruje 10-mln państwem, to nie zdyscyplinuje państwa, które ma 1,5 mld mieszkańców. To jest naiwność —powiedział PAP europoseł.

Jego zdaniem decydenci UE liczą, że Chiny wpuszczą unijne firmy do Państwa Środka na lepszych warunkach.

UE uważa, że teraz dzięki umowie naszym firmom będzie tam łatwiej działać, będą miały większą swobodę. Nie wydaje mi się. Myślę, że w dalszym ciągu Chińczycy będą stosowali swoje praktyki. Unii wydaje się też, że wprowadzi do Chin standardy Międzynarodowej Organizacji Pracy, czy zasady porozumienia klimatycznego. To również naiwne myślenie. Co zyska UE? Zyskają wielkie korporacje, przed wszystkim niemieckie, które będą miały łatwiejsze możliwość ci sprzedaży towarów — powiedział.

Jego zdaniem porozumienie pomija wiele istotnych kwestii z polskiego punktu widzenia

Na przykład cały przemysł przetwórstwa rolnego, na którym Polsce zależy, bo jesteśmy eksporterem do Chin głównie żywności. Jesteśmy tam blokowani przez sztuczne bariery fitosanitarne. Przecież mamy normy europejskie i możemy naszą żywność wprowadzać na rynek europejski, to dlaczego niby nie mielibyśmy spełniać chińskich standardów — powiedział.

Mamy do czynienia z jakąś schizofrenią”

Waszczykowski uważa, że nie można zapominać, iż Chiny są krajem niedemokratycznym.

Tymczasem w UE krytykowane są USA, Polska i Węgry. Mamy do czynienia z jakąś schizofrenią, podwójnym standardami. To porozumienie – wymuszone w ostatnich dniach grudnia ub. r. przez niemiecką prezydencję – pokazuje, jak bezczelnie Niemcy realizują swoje interesy narodowe, nie bacząc na interesy całej Europy. Gołym okiem widać, że Niemcy chcieli je podpisać jeszcze przed objęciem władzy w USA przez Joe Bidena, który ma wiele zastrzeżeń, podobnie jak Donald Trump, do Chin — powiedział.

Jak dodał, dla części polskich firm może być ono korzystne, bo nasz kraj jest silnie powiązane z rynkiem niemieckim.

Pytanie, za jaką cenę. Uważam, że negatywne aspekty tego porozumienia przeważają nad pozytywnymi — podkreślił.

W jego opinii Parlament Europejski w procesie ratyfikacji umowy może być podzielony.

Na pewno Zieloni będą protestować przeciwko umowie. EKR może być. Nie wiem, jak zachowa się grupa Odnowić Europę, ale przypuszczalnie poprze porozumienie. Socjaliści też mogą być podzieleni, ale myślę, że w PE znajdzie się większość, która poprze umowę — podsumował.

Udostępnij przez: