Zagranica

Rosja dewaluuje Unię Europejską

Po nieprzemyślanej wizycie szefa unijnej dyplomacji w Moskwie – w czasie której za jego pośrednictwem Unia Europejska została upokorzona przez Rosję – dziś szef ministerstwa spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow pokazuje miejsce i rolę Unii w polityce zagranicznej Rosji. Moskwa zapowiedziała bowiem, iż jest gotowa do zerwania stosunków z Unią Europejską, jeśli Bruksela nałoży sankcje na „wrażliwe sektory rosyjskiej gospodarki”.

Jest to ciąg dalszy spójnej i konsekwentnej polityki zagranicznej Rosji względem Europy, dążący do jej polaryzacji i tworzenia bilateralnych relacji Moskwa-Berlin czy Moskawa-Paryż w miejsce relacji Rosja-UE (Moskwa-Bruksela).

Wizyta wysokiego przedstawiciela Unii Europejskiej ds. polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa Josepa Borrella w Moskwie 4 lutego była upokarzającym widowiskiem podczas, którego szef polityki zagranicznej Unii Europejskiej nie zaprezentował żadnej wizji polityki unijnej względem Rosji a sam – w cieniu procesu Nawalnego i wydalenia podczas jego wizyty przedstawicieli dyplomatycznych Niemiec, Polski i Szwecji – został poinstruowany co do swojego miejsca i roli, a następnie bezceremonialnie odprawiony z Moskwy do Brukseli. Dziś zbieramy owoce wieloletniej polityki rządzącej unią osi Paryż-Berlin i braku koncepcji funkcjonowania Unii w XXI wieku.

Dziś Ławrow podkreśla, że to Unia Europejska zrywa relacje z Moskwą choć Rosja nie chce izolować się od reszty świata. Jak stwierdził to Zachód nie liczy się z interesami Rosji i próbuje wykorzystywać ją dla własnych korzyści oraz podporządkować swojej woli. Dodaje jednak, iż nie należy wykluczać scenariusza zerwania relacji dyplomatycznych Moskwy z Brukselą.

Reakcja Kremla ma bezpośredni związek z doniesieniami o możliwym wprowadzeniu sankcji unijnych w odpowiedzi na represje wobec opozycjonistów (zwłaszcza Alieksieja Nawalnego, któy powrócił do Moskwy po próbie jego otrucia w Rosji i został zesłany do łagru). Miałoby dojść do tego w przyszłym miesiącu, a państwa członkowskie UE osiągnęły w już wstępnie werbalne porozumienie.

Na sankcje wobec Rosji m.in. za łamanie praw człowieka naciska Polska, Czechy, Rumunia oraz kraje bałtyckie. W tym kontekście mowa najczęściej o zakazach wjazdu dla przedstawicieli reżimu Władimira Putina oraz zamrożeniu ich aktywów. Wątpić jednak można  czy w obliczu nieugiętego stanowiska Niemców obostrzenia obejmą również kontrowersyjny rurociąg Nord Stream 2. A na tym Polsce najbardziej zależy w czym jest wspierana przez USA.

Szef niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych Heiko Maas mówił 11 lutego br. w niemieckim parlamencie bez ogródek, iż „ci, którzy kwestionują zasadność Nord Stream 2, powinni pomyśleć także o tym, jakie będą geostrategiczne konsekwencje”. Przestrzegał również przed gospodarczą izolacją Rosji, która w jego opinii może doprowadzić do jej zbliżenia z Chinami. Owocem zaś będzie stworzenie silnego „sojuszu gospodarczego i wojskowego”. Zaatakował przy tym strategicznego sojusznika UE i Polski czyli Stany Zjednoczone mówiąc: „Są kraje, które wymagają od nas zaprzestania budowy, podczas gdy same zwiększają dostawy ciężkiej ropy z Rosji”. To wróży bardzo źle dalszej wspólnotowej polityce zagranicznej.

W świetle takich wypowiedzi Niemiec, polityka Rosji względem Unii Europejskiej ma pełne uzasadnienie i doprowadzić może do zdywersyfikowania relacji Moskwy z poszczególnymi państwami Unii. Bedzie to porażka dotychczasowej polityki prowadzonej wewnątrz Unii przez Berlin i Paryż co jednak nie zmienia faktu, iż sytuacji Polski to nie poprawi.

Jak wołanie na puszczy brzmią więc słowa wiceszefa “Biełsatu” Alaksiej Dzikawickiego iż, “sankcje Unii Europejskiej powinny być masowo nakładane na winnych represji” i dodaje “to nic nie kosztuje”. Jak widać nawet takie bezkosztowe rozwiązania zarówno wobec Białorusi (gdzie ostatni skazano dwie dziennikarki, a łączna ilość więźniów politycznych to 250 osób przy 1,8 tys. spraw karnych po protestach i 33 tys. osób zatrzymanych) jest trudne do przeprowadzenia przez Unię Europejską.

Zdaje się więc, iż rację miał główny korespondent europejski w POLITICO – Matthew Karnitschnig pisząc tydzień temu, iż “Europejska polityka zagraniczna umarła tydzień temu w Moskwie. Pochówek odbędzie się wiosną tego roku na morzu, około 35 sążni pod powierzchnią Bałtyku, gdzie potężny rosyjski statek Fortuna układa ostatni odcinek długiego na 1230 km gazociągu Nord Stream 2 między Rosją a Niemcami”.

Udostępnij przez: