jp-home

Larwy uznane za jedzenie w UE

Rada Unii Europejskiej zadecydowała o wpisaniu larwy chrząszcza mącznika młynarka (Tenebrio molitor) do katalogu produktów „nowej żywności”. Suszone żółte robaki mogą być wkrótce dostępne w sklepach. Można je będzie kupić w całości, ale będą też używane w postaci sproszkowanej jako składnik makaronu, ciastek czy ekologicznych kotletów. Decyzja Rady to konsekwencja oceny przeprowadzonej przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). W styczniu uznał on, że larwy są bogatym źródłem białka, tłuszczu i błonnika, czyli mogą służyć za „zrównoważone źródło pożywienia o niskiej emisji dwutlenku węgla”. Ekologiczny „delikates” nie jest jednak wskazany dla wszystkich. U osób uczulonych na krewetki i roztocza może on wywołać reakcję alergiczną. Larwy już bywają obecne w żywności – w produktach z niehigienicznie przechowywanej mąki. Mącznik młynarek to chrząszcz z rodziny czarnuchowatych. Jego larwy osiągają rozmiar do 30 mm. Specjał z jadłospisów przyszłości sam występuje zazwyczaj w produktach żywnościowych – np. w niehigienicznie utrzymywanych magazynach zboża i mąki. Termin „nowa żywność” (novel food) w unijnym żargonie oznacza produkty, które nie były stosowane na szeroką skalę w UE w celach konsumpcyjnych przez ludzi przed dniem 15 maja 1997 r. Może to być np. żywność nowo opracowana lub „innowacyjna”, bądź też wyprodukowana z zastosowaniem nowych technologii i procesów produkcji. Do nowej żywności zalicza się również tradycyjną żywność pochodzącą z państw trzecich, tj. spożywaną poza obszarem Unii Europejskiej, która nie została wprowadzona do obrotu na rynek unijny na masową skalę. Katalog „nowej żywności” prowadzi Komisja Europejska. Larwa mącznika młynarka jest pierwszym owadem w tym zestawieniu. Już w połowie 2017 roku sieć supermarketów Coop poinformowała, że od 21 sierpnia wprowadzi w sklepach w Szwajcarii sprzedaż dań z owadów. Szwajcarskie służby bezpieczeństwa żywności podkreślają, że to pierwszy kraj w Europie, w którym tego rodzaju żywność została dopuszczona do obrotu. Jak informował wówczas belgijski dziennik “Le Soir”, na sklepowych półkach pojawią się hamburgery produkowane z larw chrząszcza znanego jako mącznik młynarek, ryżu i warzyw oraz klopsiki z owadów, również na bazie mącznika młynarka. Stało się to możliwe dzięki wejściu w życie w maju2017 r.  ustawy, która dopuściła do sprzedaży w celach spożywczych trzy kategorie owadów: świerszcze, szarańczę wędrowną i mącznika młynarka. Wcześniej były one przeznaczone tylko do karmienia zwierząt. Pierwsze owady używane do produkcji żywości i pochodzące z lokalnych hodowli spodziewane są w Szwajcarii jesienią. Do tego czasu będzie się sprzedawać towar z importu; szwajcarskie prawo nakłada surowe warunki bezpieczeństwa żywności w tym segmencie. Sieć supermarketów Coop nie podała, z jakiego kraju będzie sprowadzać owady do jedzenia. Zdaje się, iż tą sytuację wykorzystano na Białorusi, gdzie również w sierpniu 2017 r.otwarto pierwszą fermę owadów. Jej właściciele wierzą, że bogate w białko owady w przyszłości zastąpią tradycyjne pokarmy mięsne. Na fermie jest hodowanych około 2 milionów owadów. Na fermie są hodowane między innymi świerszcze i prusaki. Na razie służą do karmienia pająków, kameleonów i innych owadożerców. Niebawem jednak mają się pojawić w sklepach. Generalny dyrektor firmy hodowlanej Siarhiej Makarau uważa, że do owadów należy przyszłość jeżeli chodzi o żywienie ludzi. – Istnieje taka tendencja, że niedługo zabraknie żywności. W 2050 roku ludzie zaczną masowo żywić się owadami – twierdzi Makarau. Pierwszą partię owadów przygotowano w jednej z mińskich restauracji serwujących dania kuchni azjatyckiej. W przyszłości ma być produkowana mąka z owadów. Dotychczas Białoruś większość swojej eksportowanej żywności wysyła do Rosji. Niewykluczone więc, że niedługo Rosjanie będą spożywać białoruskie świerszcze i prusaki. Już sześć lat temu w 2015 r. temat stał się “gorący”, gdy białko owadzie zaczynało robić karierę na Zachodzie. Analitycy New Nutrition Business przewidywali wówczas, iż w Europie za 15 lat (czyli w 2030 r.) jego rynek będzie wart 230 mln brytyjskich funtów. Wafle z białej czekolady i mrówek, granola ze świerszczami, burgery z robaków (wprowadziła je już holenderska sieć sklepów Jumbo) – to przysmaki niedalekiej przyszłości. Także w Polsce pojawili się pionierzy owadziego białka. Pewna łódzka firma sprzedaje przez internet batony z mąką ze świerszczy i właśnie szuka inwestora, by obsługiwać duże zamówienia i trafić na sklepowe półki w szerszym zakresie. Insekty je na świecie ok. 2,5 mln ludzi, przede wszystkim w Azji i Afryce. A że mięso zwierząt będzie coraz droższe i nie wystarczy go dla wszystkich, powoli przyzwyczajajmy się do myśli, że chrząszcze i gąsienice będą naszym potomnym musiały zastąpić schabowego.

Dobre informacje dla rolników

Ponad 150 mld zł, które które trafią z budżetu UE na polską wieś w ciągu najbliższych siedmiu lat, to rekordowe środki – mówił komisarz UE ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski na wtorkowej konferencji z premierem Mateuszem Morawieckim. Janusz Wojciechowski ocenił, że polski Krajowy Plan Odbudowy jest planem “ambitnym”, uwzględniającym w istotnym zakresie sprawy rolnictwa. Dodał, że KPO będzie oceniany przez Komisję Europejską. “Rzeczywiście, jeśli weźmiemy razem budżet pod nazwą Wspólna Polityka Rolna plus to, co jest w Planie Odbudowy, a więc 32,2 mld przewidziane dla Polski we Wspólnej Polityce Rolnej plus prawie 2,5 mld w Planie Odbudowy, to jest 34,5 mld euro – to jest rzeczywiście ponad 150 mld zł. Nigdy w przeszłości na polską wieś i polskie rolnictwo nie trafiły tak wielkie pieniądze, jak te przewidziane w tym budżecie na najbliższe siedem lat”. Premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że celem działań rządu jest wyrównanie szans dla polskiego rolnictwa, np. poprzez dopłaty, które powinny być na poziomie średniej unijnej. Wyraził też nadzieję, że głos polskich rolników będzie dobrze usłyszany w Brukseli. Jak dodał, „środki muszą być dobrze zainwestowane w polską ziemię, technologie, czyste środowisko i szybki internet na wsi”. Ponad 2,3 mld euro na działania związane z rolnictwem i obszarami wiejskimi w ramach Krajowego Planu Odbudowy Na działania związane z rolnictwem i obszarami wiejskimi w ramach KPO przeznaczonych zostanie ponad 2,3 mld euro. To kwota prawie trzy razy większa niż początkowo zaproponowane 900 mln euro. Fundusze na rolnictwo zostały zwiększone po konsultacjach społecznych, wysłuchaniach publicznych i licznych rozmowach z przedstawicielami różnych organizacji i środowisk. Działania poprawiające warunki życia na obszarach wiejskich oraz wzmocnienie sektora rolno-spożywczego będą skierowane m.in. na: cyfryzację produkcji rolnej i tworzenie e-usług w rolnictwie, rozwój krótkich łańcuchów dostaw w przetwórstwie rolno-spożywczym, budowę systemów oczyszczania ścieków i zaopatrzenia w wodę na terenach poza aglomeracjami, poprawę bezpieczeństwa żywności. Ponadto, wiele projektów realizowanych w ramach Krajowego Planu Odbudowy obejmie również obszary wiejskie. Będą to np. inwestycje w szybki internet, wsparcie cyfryzacji w szkołach, wymiana źródeł ciepła i termomodernizacja domów jednorodzinnych. To także zwiększenie dostępu do systemu zdrowia, opieki dla dzieci do lat 3, autobusy na terenach ze słabą dostępnością oraz wsparcie firm zaangażowanych w „zielone” projekty. Rozwój krótkich łańcuchów dostaw i bezpieczeństwo żywności w przetwórstwie rolno-spożywczym W KPO przewiduje się realizację inwestycji związanych ze skracaniem łańcucha dostaw w przetwórstwie rolno-spożywczym. Inwestycje obejmować będą m.in.: tworzenie i rozwój sieci centrów przechowalniczo-dystrybucyjnych na poziomie regionów lub na poziomie lokalnym, a także rozwój rolno-spożywczych rynków hurtowych. Wsparcie zostanie skierowane również na inwestycje mające na celu wzrost bezpieczeństwa i zdrowia konsumentów, w tym m.in. inwestycji poprawiających bezpieczeństwo żywności i bezpieczeństwo żywnościowe. W zakresie budowy potencjału w sektorze żywnościowym, utworzonych zostanie 6 laboratoriów technologicznej infrastruktury badawczej w instytutach nadzorowanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Polska będzie mogła skorzystać z 770 mld zł w ramach budżetu UE Dzięki sukcesowi negocjacyjnemu rządu w 2020 r., wywalczyliśmy największe w historii Unii Europejskiej środki dla naszego kraju – ok. 770 mld zł. Skorzystanie z tych pieniędzy – zarówno jeśli chodzi o unijny budżet, jak i Krajowy Plan Odbudowy – będzie możliwe po ratyfikacji ustawy o zasobach własnych, której projekt Rada Ministrów przyjęła 27 kwietnia 2021 r. Środki z UE pomogą wzmocnić polską gospodarkę oraz umożliwią szybsze wyjście z kryzysu wywołanego przez COVID-19. Pieniądze zostaną zainwestowane m.in. w rozwój, infrastrukturę, cyfryzację, środowisko, edukację, zdrowie oraz tworzenie nowych miejsc pracy. Chodzi np. o termomodernizację szkół, nowe autobusy i tramwaje, obwodnice i ścieżki rowerowe, place zabaw, zapewnienie więcej miejsc w żłobkach czy działania na rzecz czystego powietrza. Unijne środki zostaną przeznaczone także na rolnictwo i rozwój obszarów wiejskich – m.in. na dopłaty bezpośrednie dla rolników, rozwój przedsiębiorczości, w tym usługi rolnicze i lokalne przetwórstwo, gospodarkę wodno-ściekową, płatności dla obszarów z ograniczeniami naturalnymi czy dobrostan zwierząt. Pieniądze na rolnictwo i rozwój obszarów wiejskich będą pochodzić przede wszystkim z polityki spójności oraz Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2021-2027. Wartość unijnego budżetu UE na lata 2021-2027, w którym zawarte są m.in. środki na Wspólną Politykę Rolną, wyniesie 1,074 bln euro, a funduszu odbudowy – 750 mld euro. Środki z tej drugiej puli mają pomóc w naprawieniu szkód gospodarczych i społecznych, jakie wyrządziła pandemia koronawirusa. Każde państwo członkowskie musi przygotować i przesłać do Komisji Europejskiej Krajowy Plan Odbudowy będący podstawą do wypłaty środków z unijnego Funduszu Odbudowy. W dokumencie wyodrębniono część grantową i pożyczkową. Z Funduszu Odbudowy Polska będzie miała do dyspozycji około 58 mld euro. Warunkiem uruchomienia Funduszu Odbudowy jest ratyfikacja przez wszystkie państwa członkowskie decyzji unijnych liderów o zwiększeniu zasobów własnych UE. Brak ratyfikacji tej decyzji wstrzymałby uruchomienie pakietu środków – zarówno z wieloletniego budżetu na lata 2021-2027, jak i Funduszu Odbudowy. Polska z unijnego budżetu i Funduszu Odbudowy ma otrzymać łącznie 770 mld zł. KONFERENCJA PREMIERA MORAWIECKIEGO i KOMISARZA WOJCIECHOWSKIEGO DO OBEJRZENIA TU

Unia Europejska zawiesza ratyfikację umowy z Chinami

Komisja Europejska zawiesiła 4 maja starania o ratyfikowanie przez państwa UE i przez PE umowy inwestycyjnej, zawartej pod koniec 2020 roku z Chinami, uznając obecne okoliczności polityczne za nieodpowiednie do tego. Poinformował o tym wiceprzewodniczący KE Valdis Dombrovskis. ” Zawiesiliśmy niektóre wysiłki w tym kierunku ze strony Komisji, ponieważ jest oczywiste, że w obecnej sytuacji sankcje UE wobec Chin i chińskie kontrsankcje, w tym wobec członków Parlamentu Europejskiego, tworzą środowisko niesprzyjające ratyfikacji porozumienia” – powiedział Dombrovskis. W marcu UE zdecydowała o nałożeniu na Chiny sankcji za łamanie praw człowieka wobec Ujgurów. Sytuacja tej muzułmańskiej mniejszości w Chinach budzi coraz większe zaniepokojenie w Europie. To pierwsze unijne sankcje wobec Chin od ponad 30 lat. Poprzednie zostały nałożone po serii protestów, które odbyły się wiosną 1989 roku na placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie. Zostały one stłumione przez wojsko i zakończyły się masakrą ludności cywilnej. Bruksela nałożyła wtedy na Pekin nadal obowiązujące embargo na broń. W odpowiedzi Pekin nałożył sankcje odwetowe na kilku obywateli UE, w tym europosłów Parlamentu Europejskie.

KRAJOWY PLAN ODBUDOWY PRZYJĘTY!

Krajowy Plan Odbudowy (czyli przyjęcie 770 mld PLN dla Polski) przyjęty przez Sejm.  Za głosowało – 290 (głównie PiS, Lewica i część PSL); przeciw – 33 (głównie Konfederacja i Solidarna Polska); wstrzymało się – 133 (głównie Koalicja Obywatelska). To wielki sukces Polski i Polaków. Wielki sukces rządu Mateusza Morawieckiego i tych wszystkich, którzy poparli Krajowy Plan Odbudowy. Teraz ruch należy do Senatu. Niestety to marszałek Senatu (M. Grodzki) decyduje o dalszym procedowaniu, co może oznaczać opóźnianie procedowania o kolejne 30 dni. Nie wydaje się jednak, iż Koalicja Obywatelska najsilniej sprzeciwiająca się KPO będzie w stanie zablokować jego przyjęcie i wywrócić cały unijny plan odbudowy po pandemii – bo takie były by tego konsekwencje. Można przypuszczać, iż obecne głosowanie to początek końca Platformy Obywatelskiej pod przywództwem B. Budki.

Polska przesłała Krajowy Plan Odbudowy do Komisji Europejskiej

“Dokumenty związane z Krajowym Planem Odbudowy zostały oficjalnie złożone w Komisji Europejskiej co zamyka proces składania KPO przez Polskę” – poinformował rzecznik rządu Piotr Müller. Informację potwierdziła szefowa KE, Ursula von der Leyen. “Otrzymaliśmy Polski Krajowy Plan Odbudowy. Koncentruje się on na kluczowych obszarach dla gospodarki: innowacyjności, przedsiębiorczości i reformie rynku pracy; transformacji ekologicznej i cyfrowej; ekologicznym transporcie i wzmocnieniu systemu opieki zdrowotnej” – napisała na Twitterze. Komisja Europejska ma dwa miesiące na ocenę polskiego planu w oparciu o jedenaście kryteriów określonych w unijnym rozporządzeniu, następnie przełoży jego treść na prawnie wiążące akty. Z kolei Rada UE będzie miała 1 miesiąc na ocenę i akceptacje tego dokumentu. Jednym z kryteriów, które będzie stosować Bruksela przy ocenie polskiego KPO, jest sprawdzenie, jak kraj zamierza zabezpieczyć wydatkowanie pieniędzy przed defraudacją czy upolitycznieniem. Komisja oceni również, czy w planach co najmniej 37 proc. wydatków jest przeznaczonych na inwestycje i reformy wspierające cele klimatyczne, a 20 proc. na transformację cyfrową. KE poinformowała w komunikacie, że Polska zwróciła się o łączną kwotę 23,9 mld euro dotacji w ramach RRF i 12,1 mld euro pożyczek. Głosowanie w sejmie zaplanowano na 4 maja 2021 r. W związku z zapowiedzią poparcia planu przez opozycyjny klub lewicy w zasadzie sytuacja jest przesądzona. Jedyne opóźnienie w jego przyjęciu może spowodować Senat, którego marszałek może przedłużać procedowanie o 30 kolejnych dni.

Zdaniem NBP banki złagodzą politykę kredytową

Jest nowy raport Narodowego Banku Polskiego. Wynika z niego, iż banki przewidują  łagodzenie polityki kredytowej wobec gospodarstw domowych, a także sektora małych i średnich przedsiębiorstw w II kwartale 2021 roku. To efekt ankiety przeprowadzonej przez Narodowy Bank Polski. Celem cyklicznej ankiety jest określenie kierunku zmian polityki kredytowej, czyli kryteriów i warunków udzielania kredytów. Ankieta została przeprowadzona przez NBP na początku kwietnia 2021roku wśród 23banków, których łączny udział należności od przedsiębiorstw i gospodarstw domowych w portfelu sektora bankowego wynosi około 88 proc. W raporcie NBP czytamy, że prognozy zmian kryteriów udzielania kredytów mieszkaniowych w II kwartale 2021 roku są zróżnicowane, ale wśród banków dominuje zamiar ich złagodzenia. Kryteria udzielania kredytów są rozumiane jako ustalone przez bank minimalne standardy zdolności kredytowej, jakie musi spełnić kredytobiorca, aby uzyskać kredyt. Natomiast prognozy popytu na kredyty mieszkaniowe są bardziej jednoznaczne – zdecydowana większość banków oczekuje kontynuacji trendu wzrostowego. Banki przewidują też nieznaczne złagodzenie polityki kredytowej wobec sektora MSP oraz brak zmian wobec dużych przedsiębiorstw. Natomiast aktualne prognozy co do zmian popytu są bardziej optymistyczne niż formułowane w poprzednim kwartale – banki prognozują wzrost popytu we wszystkich segmentach kredytów dla przedsiębiorstw. Jeśli zaś chodzi o kredyt konsumpcyjny – w tym segmencie również przewidywane jest niewielkie złagodzenie polityki kredytowej i wzrost popytu. Kredyty dla firmy również będą większe W II kwartale roku banki *spodziewają się wzrostu popytu na kredyty dla firm*. Nastąpi jednak zaostrzenie polityki kredytowej dla zwykłych konsumentów – wynika z badań NBP _ Sytuacja na rynku kredytowym _. ** Według ocen banków w I kwartale doszło do złagodzenia kryteriów udzielania kredytów dla przedsiębiorstw w większości kategorii tego kredytu. Nieznaczne zaostrzenie polityki kredytowej miało miejsce tylko dla kredytów długoterminowych przyznawanych małym i średnim przedsiębiorstwom. Złagodzenie polityki banków było nieco silniejsze w segmencie kredytów krótkoterminowych niż długoterminowych. Większość banków nie zmieniła wysokości pobieranych marż, w ujęciu netto nastąpiło jednak nieznaczne zaostrzenie tego warunku kredytu. W I kwartale 2010 r. wzrósł popyt na kredyt ze strony małych i średnich przedsiębiorstw, popyt na kredyty długoterminowe dla dużych przedsiębiorstw nie zmienił się, a spadł na kredyty krótkoterminowe. Z badań NBP wynika, że w II kwartale 2010 r. banki zamierzają złagodzić politykę kredytową dla przedsiębiorstw. Złagodzenie ma być silniejsze w przypadku kredytów dla dużych przedsiębiorstw i dotyczyć w większym stopniu kredytów krótko-, niż długoterminowych. W II kwartale 2010 r. banki oczekują także wzrostu popytu na kredyty ze strony przedsiębiorstw. Kredyty mieszkaniowe W I kwartale 2010 r. banki zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów mieszkaniowych dla gospodarstw domowych, a ponad jedna trzecia ankietowanych banków zdecydowała się na obniżenie marż kredytowych. Około 12 proc. banków podwyższyło maksymalny wskaźnik LTV przy udzielaniu tych kredytów. Ponad 20 proc. banków odczuło w I kwartale 2010 r. wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe, a jedna trzecia z nich określiła ten wzrost jako znaczny. Większość banków w II kwartale nie zamierza zmieniać polityki kredytowej, spodziewając się przy tym wyraźnego wzrostu popytu. Kredyty konsumpcyjne Z badań NBP wynika, że w I kwartale 2010 r. po raz kolejny doszło do zaostrzenia kryteriów udzielania kredytów konsumpcyjnych, a skala tego zaostrzenia pogłębiła się. Zaostrzenie warunków dotyczyło przede wszystkim wymaganych zabezpieczeń, maksymalnej kwoty kredytu oraz maksymalnego okresu kredytowania. Banki oceniły, że w I kwartale nastąpił spadek popytu na kredyty konsumpcyjne, a także, że w II kwartale nastąpi dalsze zaostrzenie polityki kredytowej oraz wzrost popytu na te kredyty. Ankieta została przeprowadzona na przełomie marca i kwietnia 2010 r. wśród 291 banków, których łączny udział należności od przedsiębiorstw i gospodarstw domowych w portfelu sektora bankowego wynosi 84 proc.

Czy e-sklepy po pandemii przetrwają?

E-sklepy, które zachłysną się boomem w pandemii, w tym roku mogą nie przetrwać  – uważa praktyk branży Maciej Tygielski i dyrektor generalny spółki Złote Wyprzedaże oraz Modern Commerce. W branży coraz głośniej mówi się o tym, że e-commerce w czasie pandemii odnotował pozorny przyrost, bo sklepy musiały zmienić kanał dystrybucji z offline na online. Jak wiadomo, po raz pierwszy w historii klienci wierni tradycyjnemu modelowi sprzedaży nie mogli realizować swoich potrzeb z powodu obostrzeń. Jednak wiele z tych osób wkrótce wróci do tradycyjnych placówek, co potwierdzają już badania opinii społecznej. Jak wynika z sondażu, przeprowadzonego przez UCE RESEARCH i SYNO Poland, w czasie pandemii 29 proc. Polaków w dużej części zastąpiło zakupy stacjonarne internetowymi. Ponad 25 proc. nieznacznie zmieniło w ten sposób nawyki, a więcej niż 3 proc. całkowicie przeszło do e-commerce. Głównym powodem było bezpieczeństwo, a kolejnym okazał się utrudniony dostęp do placówek. Niemniej ponad połowa osób zamierza do nich wrócić. Niespełna 23 proc. będzie nadal robiło e-zakupy, a 22 proc. nie ma jeszcze na ten temat opinii. Szacuje się również, że tylko 30 proc. z faktycznego wzrostu handlu elektronicznego może wykazać trwałość, niewynikającą z wyjątkowych okoliczności ubiegłego roku. Dopiero 3-4 kwartały po zniesieniu wszelkich ograniczeń w handlu i zaszczepieniu ponad połowy społeczeństwa będzie można rzetelnie ocenić, którzy retailerzy odnieśli trwałe sukcesy w e-commerce. Rok 2021 nie przyniesie jeszcze odpowiedzi na to pytanie. Pewne jest to, że nowi uczestnicy rynku muszą się wiele nauczyć. Cześć sklepów nagle uruchomiła e-sprzedaż, licząc na jakikolwiek zysk w sytuacji zamknięcia tradycyjnego handlu. Jednak ma naprawdę niewielkie doświadczenie w tym obszarze. Walka o klienta Trzeba też powiedzieć, że ten rok będzie dosyć trudny w wielu aspektach. Po fali zeszłorocznych wzrostów akcjonariusze będą oczekiwali kolejnych. Jednak nie wszyscy uczestnicy rynku pozostaną tak aktywni w tym kanale. Nie wytrzymają ostrej walki o klientów w przestrzeni, w której promuje się coraz więcej sklepów internetowych. Wszystkie duże sieci handlowe, które niedawno dołączyły do tego ekosystemu zaczęły już wydawać znaczące środki na cyfrową promocję. Tym samym wzrosły stawki reklamowe i mniejsi gracze, którzy funkcjonują już od dłuższego czasu tylko w Internecie, ponoszą tego konsekwencje w postaci malejącej rentowności ich biznesów. Już dziś nawet 50 proc. marży w e-commerce przeznacza się na pozyskanie sprzedaży. A to nie koniec. W tym roku wydatki na reklamę i promocję mogą wzrosnąć nawet 20-30%. Dla sklepów istotne będzie ich właściwe kontrolowanie i działanie głównie w modelu efektywnościowym. Również dynamika doboru narzędzi ma tu ogromne znaczenie. Na koniec chodzi o rzeczywiste przypisanie każdej wydanej złotówki do jej odpowiednika po stronie przychodu. To wymaga doskonałej analityki i odpowiednio opomiarowanych procesów zakupowych na stronie internetowej bądź w aplikacji danego sklepu. Podmioty, które zachłysną się zeszłorocznym boomem, w tym roku mogą istotnie się rozczarować. Ten biznes wymaga obecnie dużej kreatywności i sprytu. Już teraz trzeba przygotowywać nowe strategie na czas, który nastąpi po zakończeniu pandemii. Tylko w ten sposób można zminimalizować ryzyko znacznego spowolnienia wzrostu sprzedaży internetowej. Kluczem jest stała gotowość zespołów marketingowych do szybkich zmian. Najlepsze rozwiązania Optymalnym wyborem do stabilnego rozwoju jest pełne opomiarowanie wszystkich zdarzeń na ścieżce zakupowej klienta, tj. od inspiracji do samej transakcji, ale również po jej dokonaniu. Konieczne jest solidne zaplecze technologiczne. Data science i integracja wszystkich danych w jednym miejscu to podstawa, potrzebna nie tylko do zrozumienia konsumenta, ale głównie do wypracowania właściwego silnika budowy spersonalizowanej i trwałej relacji z nabywcą. Marketerzy powinni zwrócić uwagę przede wszystkim na odpowiednią komunikację prowadzoną już po zakończeniu procesu zakupowego. Ich zadaniem powinno być opracowanie atrakcyjnej oferty, mającej na celu podtrzymanie kontaktu z klientem. Sklepy mogą już teraz przygotowywać promocje, zachęcające konsumentów do pozostania w e-commerce. To jest najlepszy czas na utrwalenie nowych zachowań klientów, niezależnie od tego jakim odczuciem były spowodowane – strachem i dbałością o bezpieczeństwo czy zwyczajną ciekawością wobec możliwości, jakie dają zakupy przez Internet. Po zakończeniu pandemii handel będzie lepiej przygotowany do tego typu sytuacji w przyszłości przez trwałą dywersyfikację kanałów sprzedaży. Fundamentalne znaczenie będzie miała też duża gotowość do dostosowania się do nagłych zmian. Sporo e-sklepów będzie musiało poważnie zredukować swoje plany sprzedaży, oczywiście uzasadniając to dokładną analizą prawdopodobieństwa kolejnych zagrożeń i obostrzeń. Istotne będzie usprawnianie logistyki i skracanie czasu dostawy. W wybranych miastach niektóre sklepy już teraz dostarczają towar w godzinę. Oczywiście na to mogą pozwolić sobie na razie tylko najwięksi gracze, ale ten kierunek jest już nieodwracalny. Widać też trend, w którym głównie średnie co do wielkości sklepy internetowe próbują budować wewnętrznie niezbędne kompetencje z obszaru technologii, data science czy efektywnościowego modelu wykorzystania budżetu marketingowego. To kosztowny i niełatwy proces. Są oczywiście gotowe narzędzia na rynku, które wiele działań automatyzują, jednak trudno im przypisać spersonalizowane podejście do unikalnych problemów danego klienta, czyli sklepu internetowego. Dlatego duży potencjał mają organizacje, które na zlecenie konkretnego sklepu przejmą odpowiedzialność za wskazane wyżej obszary i będą świadczyć taką usługę w ramach outsourcingu. Dalsze prognozy W dłuższej perspektywie trzeba też mieć na uwadze, że wzrost e-commerce dostrzegają rządzący. Tam, gdzie pojawiają się duże pieniądze, prędzej czy później zostanie wprowadzony dedykowany podatek. Może to nastąpić dopiero za parę lat. I na pewno nie zepsuje to branży, ale w pewnym momencie uszczupli jej rentowność. Dodatkowo mogą wzrosnąć ceny towarów. Nie ma jednak obaw, że spowoduje to spadek sprzedaży internetowej, nawet krótkotrwały. Jej nic już nie zatrzyma. Równocześnie nie należy spodziewać się nagłego odwrotu od tradycyjnego modelu sprzedaży. Placówki stacjonarne dalej będą otwierały nowe punkty, ale już nie w centrach handlowych, tylko w mniejszych skupiskach sklepów, funkcjonujących nieprzerwanie podczas największych restrykcji. Nastąpi też widoczny wzrost w obszarze małych galerii, tzw. convenience store, których nie dotyczyły ograniczenia spowodowane pandemią. Z kolei galerie handlowe będą przekształcane w obiekty multirozrywkowe. Ten trend był widoczny już wcześniej, ale wkrótce nabierze na sile. Szacuje się, że ruch w centrach handlowych po pandemii zmniejszy się o 5-10 proc. Niby niewiele, ale to będzie i tak pierwszy zarejestrowany spadek od lat, nie licząc 2020 roku. To wszystko oznacza, że stanowiska pracy w całym handlu po pandemii nie będą zagrożone. Sam e-commerce również wymaga odpowiednich zasobów. I tu nastąpi istotny wzrost zatrudnienia. Już dziś szeroko poszukiwani są analitycy, programiści baz danych, kreatorzy właściwej komunikacji na całej zróżnicowanej ścieżce zakupowej klienta czy managerowie, którzy potrafią skutecznie zarządzić dynamiczną zmianą w działaniach marketingowych. Przed nami arcyciekawy czas innowacyjnego myślenia, dynamicznych zmian i stałego kontestowania utrwalonych przez lata wzorców w procesie sprzedaży i komunikacji marketingowej. Autorem publikacji jest Maciej Tygielski, wieloletni uczestnik i obserwator branży e-commerce, Dyrektor Generalny spółki Złote Wyprzedaże oraz Modern Commerce (za money.pl)

Pandemiczne tendencje w zewnętrznym finansowaniu firm

Niemożność generowania przychodów pod-czas pandemii COVID-19 i wysokie ryzyko działalności gospodarczej sprawiły, że zmniejszył się udział firm korzystających z zewnętrznych form finansowania w porównaniu z okresem przed pandemią. Z badań PIE i PFR kondycji firm i nastrojów pracowników wynika, że już pod koniec sierpnia 2020 r. z kredytu bankowego, będącego najbardziej popularną formą zewnętrznego finansowania, korzystało 35 proc. badanych wobec 41 proc. firm przed pandemią COVID-19. Mniejszą popularnością cieszył się kredyt kupiecki (spadek z 21 proc. przed pandemią do 17 proc.) oraz usługi faktoringowe (z 11 proc. do 8 proc.). Kredyt bankowy był najczęściej wykorzystywany przez duże (52 proc.) oraz średnie firmy (44 proc.) a rzadziej przez mikro- (31 proc.) i małe firmy (26 proc.). Z kredytu kupieckiego najczęściej korzystały średnie przedsiębiorstwa (24 proc.) a najrzadziej mikrofirmy (9 proc.). Usługi facto-ringowe były bardziej popularne wśród dużych i średnich podmiotów (odpowiednio 18 proc. dużych firm i 12 proc. średnich firm) niż wśród mikrofirm (5 proc.). Firmy produkcyjne częściej niż pozostałe korzystały z kredytu bankowego (48 proc.), a firmy handlowe częściej niż pozostałe wykorzystywały kredyt kupiecki (27 proc.). Z badania PIE (n=1000 firm, metoda: CATI, termin badania: listopad 2020 r.) wynika, że w 2020 r. tylko 15 proc. firm dostrzegło poprawę dostępności zewnętrznego finansowania, 20 proc. pogorszenie, a blisko połowa nie zaobserwowała zmiany. Na wzrost dostępności wskazało najwięcej firm prowadzących działalność w zakresie kultury, rozrywki i rekreacji (28 proc.), przedsiębiorstw budowlanych (21 proc.) i przetwórstwa przemysłowego (20 proc.). Natomiast pogorszenie dostępności do zewnętrznego finansowania odczuły przede wszystkim firmy prowadzące działalność związaną z zakwaterowaniem i usługami gastronomicznymi (27 proc.) Analiza danych z badań PIE i BGK dotyczących comiesięcznych badań koniunktury wskazała na słabą tendencję spadku poziomu finansowania bieżącej działalności firm środkami zewnętrznymi (kredyt bankowy, obligacje, leasing) w okresie grudzień 2020 r. – luty 2021 r. W marcu sytuacja nie uległa istotnej zmianie. Na wzrost i spadek zewnętrznego finansowania wskazało po 9 proc. przedsiębiorstw, przy 82 proc. wykazujących brak zmiany w tym zakresie. Najczęściej wzrost poziomu finansowania zewnętrznego w marcu br. sygnalizowały firmy średnie i duże (po 11 proc.) oraz budowlane i sektora TSL (12 proc.), a zmniejszenie – średnie (13 proc.), TSL (13 proc.) i re-prezentujące inne usługi (12 proc.). W okresie luty-kwiecień br. co trzecia firma dostrzegała wzrost utrudnień w dostępie do zewnętrznych źródeł finansowania w po-przednich trzech miesiącach, przy nieznacznym wzroście (z 54 proc. do 59 proc.) odsetka firm, które nie zauważyły zmiany. W kwietniu na łatwiejszy dostęp wskazało 6 proc. firm (w marcu tylko 4 proc.). Duże firmy wyróżniały się niskim udziałem dostrzegających wzrost utrudnień (16 proc.), a mikro wysokim (38 proc.). W przekroju branżowym na wzrost utrudnień najczęściej skarżyły się firmy budowlane (41 proc.), a najrzadziej handlowe (16 proc.) wśród których dominują mikro i małe firmy niechętnie korzystające z kredytów bankowych. Jest charakterystycznym zjawiskiem, że dla mniejszych firm większe znaczenie niż dostęp do kredytów bankowych ma możliwość korzystania z funduszy pożyczkowych, poręczeniowych i dotacji z UE. Można oczekiwać, że wraz ze spadkiem za-chorowań na COVID-19 i likwidacją wprowadzonych ograniczeń w funkcjonowaniu biznesu, wzrastać będzie zainteresowanie firm inwestowaniem w rozwój, skutkujące zapotrzebowaniem na zewnętrzne środki finansowe nie tylko ze strony firm największych, ale również mikro i małych. Otwiera to przestrzeń dla banków i innych podmiotów pozabankowego finansowania do łagodzenia kryteriów dostępu firm do zewnętrznego finansowania ich rozwoju Potrzebne jest też dalsze usprawnienie procedur przyznawania środków UE, a także zapewnienie firmom informacji o możliwościach wsparcia, m.in. przez jednostki świadczących doradztwo finansowe. (za TG PIE)

Kontrowersyjne pomysły UE o jawności wynagrodzeń

Unia Europejska planuje wprowadzić jawność wynagrodzeń. Zgodnie z projektem unijnej dyrektywy, pracownik będzie miał możliwość poznania średnich wynagrodzeń na konkretnych stanowiskach w danej firmie. Pracodawcy będą także musieli informować o wysokości pensji w ofertach o pracę. Celem tej regulacji ma być walka z dyskryminacją oraz zrównanie pensji kobiet i mężczyzn. Jednak konsekwencje wprowadzenia jawności wynagrodzeń wcale nie muszą być oczywiste. W badaniach przeprowadzonych wśród dwóch tysięcy pracowników azjatyckiego banku odkryto interesujące efekty zewnętrzne jawności wynagrodzeń. Pracownicy rzadko z dużą dokładnością przewidują zarobki menadżerów (12 proc. celnych przewidywań) i współpracowników (32 proc.). Jeśli jednak faktyczne wynagrodzenie menadżera jest wyższe o 10 proc., niż przewidywał to pracownik, to będzie on pracował o 1,5 proc. czasu dłużej. Jeśli to jednak współpracownik zarabia o 10 proc. więcej, niż przewidywano, to liczba przepracowanych godzin spada o 9,43 proc. Wyższa płaca menadżerów jest motywująca, ale wyższa płaca współpracowników silnie demotywuje. Co więcej, wyższa płaca współpracowników zwiększa również prawdopodobieństwo odejścia z pracy o 2,32 proc. Wydaje się, że wysokość wynagrodzenia menadżerów jest motywująca, ponieważ ponad połowa pracowników (55,8 proc.) zakłada, że w kolejnych pięciu latach otrzymają awans na porównywalne stanowisko. Pracownicy nie tolerują jednak horyzontalnych różnic w dochodach, ponieważ zakładają, że wynikają one ze zbiegu okoliczności, szczęścia lub mają związek z panującymi w firmie układami. W innych badaniach ustalono, że małe różnice horyzontalne mogą zostać usprawiedliwione jedynie dużymi różnicami w produktywności. W badaniu sprawdzano również, jaki wpływ na jawność płac ma sam sposób ich ujawniania. W przypadku podawania średniej pensji na danym stanowisku, 65 proc. respondentów było za taką formą jawności, ale aż 75 proc. respondentów było przeciwnych ujawnianiu pensji konkretnego pracownika. Pracownicy choć chcą większej jawności, to jednak chcą także poszanowania prawa do prywatności. Analiza danych zastanych z Austrii i Danii pozwoliła rzucić światło na skuteczność już obowiązujących regulacji jawności płac. Wprowadzona w Austrii w 2011 r. częściowa jawność płac nie miała wpływu na zmniejszenie luki w wynagrodzeniach między kobietami i mężczyznami. Z kolei w Danii ograniczona jawność płac doprowadziła do zmniejszenia luki płacowej pomiędzy kobietami i mężczyznami, wolniejszego wzrostu wynagrodzeń mężczyzn i spadku średniej płacy w analizowanych ty-pach przedsiębiorstw. Podsumowując, jawność płac może nie być tak skutecznym narzędziem niwelowania nierówności jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Być może zmniejszą się horyzontalne różnice wynagrodzeń, ale niekoniecznie wpłynie to na zmniejszenie różnic między zarobkami kadry kierowniczej i szeregowych pracowników. Nie należy również zapominać o tym, że wiedza o zarobkach współpracowników wpływa na motywacje i zachowania, w tym również na czas efektywnej pracy i prawdopodobieństwo zmiany pracy. (za Tygodnik Gospodarczy PIE)

2020 – rok chińskich inwestycji w Polsce?

W 2020 r. Polska była jednym z głównych odbiorców chińskich inwestycji w Unii Europejskiej. W zeszłym roku ich łączna wartość mogła wynieść ok. 1 mld USD. Większe środki zostały zainwestowane wyłącznie w Niemczech (2 mld USD) i Francji (1 mld USD). Według NBP, do 2019 r. skumulowana wartość chińskich bezpośrednich inwestycji zagranicz-nych (BIZ) w Polsce wyniosła 1,2 mld USD . Oznacza to, że ubiegłoroczny napływ kapitału mógł podnieść ich całkowitą wartość aż o 83 proc., do 2,2 mld USD. Za tak duży wzrost odpowiadają przede wszystkim dwie chińskie inwestycje z sektora nieruchomości logistycznych. Do Europy Środkowo-Wschodniej zawitała singapurska firma GLP zarządzająca głównie chińskimi funduszami. Zdecydowała się na zainwestowanie ponad 1 mld USD w aktywa Grupy Goodman, z czego 800 mln USD zostało przypisane Polsce. Była to największa chińska inwestycja ulokowana w 2020 r. w UE. Według wycen Rhodium Group, drugą inwestycją o znaczącej skali było ulokowanie przez CGL blisko 200 mln USD w przejęcie dwóch centrów logistycznych Amazona. Skala zeszłorocznych chińskich inwestycji w Polsce zaskakuje tym bardziej, że w 2020 r. były one w Unii Europejskiej na najniższym poziomie od 2013 r. Na skutek pandemii, międzynarodowych napięć i politycznej kontroli odpływu kapitału z Chin, łączna wartość BIZ chińskich firm w Europie wyniosła 7,5 mld USD, co oznacza 44 proc. spadek w stosunku do 2019 r. W skali globalnej spadły one o 37 proc. do 34 mld USD (z 53 mld USD). Ich regularny spadek jest notowany od rekordowego 2017 r., w którym chińskie inwestycje były na poziomie 139 mld USD. Największym odbiorcą chińskich BIZ w Unii Europejskiej są Niemcy. W zeszłym roku zanotowały ich największy napływ z Chin (ok. 2 mld USD). Skumulowana wartość chińskich inwestycji u naszego zachodniego sąsiada może wynosić ponad 24 mld USD w ostatnim dwudziestoleciu. Zarazem pierwsza pozycja Niemiec w tym zestawieniu wynika przede wszystkim z opuszczenia Unii przez Wielką Brytanię, która w analogicznym okresie cie-szyła się chińskimi inwestycjami o łącznej wartości ok. 51 mld USD. W państwach Grupy Wyszehradzkiej widać z kolei stosunkowo niewielką aktywność chińskich inwestorów. Do 2019 r., największy napływ chińskiego kapitału zanotowały Węgry (2,4 mld USD), a następne w kolejności były odpowiednio: Polska (1,2 mld USD), Czechy (1 mld USD) i Słowacja (0,1 mld USD). Jeszcze mniejsze środki były inwestowane w państwach bałtyckich: na Litwie, Łotwie i Estonii wynosiły poniżej 100 mln USD [6]. W ubiegłym roku większe inwestycje odnotowano jedynie w Polsce, co spowodowało, że ich łączna wartość staje się porównywalna z wartościami na Węgrzech, w którym to kraju Huawei i Wanhua poczyniły znaczne inwestycje jeszcze przed 2010 r. Początek 2021 r. wskazywał na możliwość odbicia chińskich inwestycji w państwach Unii. Świadczyło o tym zakończenie negocjacji porozumienia inwestycyjnego UE-Chiny, jak również polityczne przyzwolenie na odpływ kapitału z Chin. Możliwości realizacji tego scenariusza są ograniczone po 22 marca br., ze względu na nałożenie przez Unię sankcji na 4 chińskich urzędników odpowiedzialnych za łamanie praw człowieka w Xinjiangu i sankcje odwetowe Chin wymierzone w eurodeputowanych, parlamentarzystów z państw UE oraz instytucje zajmujące się Chinami. W ich efekcie ratyfikacja CAI w Parlamencie Europejskim wydaje się mało prawdopodobna. Zarazem bilateralne napięcia towarzyszące wskazanym sankcjom mogą rzutować na większy screening chińskich inwestycji oraz dalsze zmniejszanie ich wolumenu na Starym Kontynencie. (za Tygodnikiem Gospodarczym PIE)

Prezydent zwołał Radę Gabinetową

Prezydent RP Andrzej Duda zwołał na 9 kwietnia br. Radę Gabinetową ws. sytuacji epidemicznej oraz dalszej strategii działań państwa w walce z COVID-19. Wcześniej w Pałacu Prezydenckim doszło do godzinnego spotkania Premiera Mateusza Morawieckiego i Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Rozmawiano o temacie Rady tj. sytuacji w służbie zdrowia i zaangażowanie państwa w walkę z pandemią. Rozmawiano również o problemach wewnętrznych Zjednoczonej Prawicy, ale także ewentualnych możliwościach zmian w konstytucji. Chodzi o pracownicze plany kapitałowe (PPK). Do programu miało przystąpić 75% Polaków, jednak ostatnio wypisało się z niego ok. 77%. Zmiana konstytucyjna miała by obejmować dodanie zapisu w konstytucji o prywatności środków gromadzonych w PPK. To miałoby uspokoić Polaków i przekonać ich, że żaden rząd po pieniądze z PPK nie sięgnie. Jak informują media rozmowa obu polityków przebiegła w bardzo dobrej atmosferze, co po raz kolejny potwierdza dobre relacje pomiędzy Prezydentem i Premierem. Jak nieoficjalnie poinformowano “Prezydent jest zaniepokojony ostatnimi, rosnącymi statystykami zajętych miejsc w szpitalach. Liczba pacjentów z SARS-CoV-2 przebywających w polskich szpitalach przekroczyła ponad 30 tysięcy. Mamy stan alarmowy. Rozmawiano też o realizacji Narodowego Programu Szczepień, o dostawach szczepionek do Polski i ewentualnych dalszych obostrzeniach.” Omówiono też problemy wewnętrzne w rządzącej obecnie Zjednoczonej Prawicy. Poprzednie spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy i Mateusza Morawieckiego miało miejsce w lutym i dotyczyło Nowego Ładu. Rada Gabinetowa to Rada Ministrów obradująca pod przewodnictwem prezydenta. Głowa państwa może ją zwołać w sytuacji, gdy uzna, że jakaś konkretna sprawa (lub sprawy) jest na tyle istotna, że stanowi “sprawę szczególnej wagi”. Stanowiska przedstawiane w toku Rady Gabinetowej i dokonywane uzgodnienia nie mają charakteru prawnie wiążącego.Zwołane na piątek posiedzenie Rady Gabinetowej będzie już trzecim spotkaniem poświęconym epidemii od jej wybuchu w 2020 roku. Pierwsze posiedzenie prezydent zwołał w połowie marca, kolejne odbyło się 4 września 2020 r.

Rewolucja podatkowa w Nowym Ładzie. Skorzysta blisko 17 mln Polaków

Według “Dziennika Gazety Prawnej” robocze zapisy Nowego Ładu zakładają kompleksową reformę systemu podatkowego. Jej autorzy szacują, że na rozwiązaniach podatkowych skorzysta ok. 17 mln Polaków. W “Dzienniku GP” napisano w środę, że podatkowa rewolucja miałaby się odbyć w trzech krokach: Po pierwsze, planowana jest likwidacja lub znaczne zmniejszenie odliczenia w PIT składki zdrowotnej. Drugim ruchem jest podwyżka kwoty wolnej do 30 tys. zł. Trzecim – podniesienie progu podatkowego z obecnych 85 tys. zł do 120 tys. zł (co byłoby pierwszym takim posunięciem od kilkunastu lat). Te zmiany to uzupełnienie do obniżonej już z 18 do 17 proc. pierwszej stawki PIT. “Jednymi z większych beneficjentów byłyby osoby z zarobkami w okolicy minimalnego wynagrodzenia. Zmiany w zasadach opłacania składki zdrowotnej oznaczać będą rewolucję dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, które także zapłaciłyby składkę proporcjonalną do dochodu. Dla wielu oznaczałoby to wzrost obciążeń. konsekwencją radykalnej podwyżki kwoty wolnej będzie z kolei zwolnienie z podatku PIT emerytur i rent do wysokości 2,5 tys. zł”. Z informacji dziennika wynika też, że w proponowanych rozwiązaniach duży nacisk położono na kwestie równości płac. “I tak np. w firmach zatrudniających powyżej 250 osób pracownik mógłby zażądać, by w ciągu miesiąca pracodawca uzasadnił, z czego wynikają jego aktualne zarobki. Można byłoby też zażądać informacji o średnich zarobkach osób płci przeciwnej, które wykonują podobną pracę” – czytamy. Gazeta pisze również, że jednym z istotnych wątków nowego Ładu jest program inwestycji publicznych. “W związku z tym rozważane jest utworzenie funduszu, którym zarządzałby Bank Gospodarstwa Krajowego. Pieniądze pochodziłyby z emisji obligacji rozwojowych. Mógłby to być drugi filar finansowania inwestycji – oprócz 770 mld zł z unijnej polityki spójności i funduszu odbudowy. Dodatkowo rozważana jest tzw. subwencja inwestycyjna. Ma ona wyrównać straty, jakie samorządy poniosłyby na zmianach w podatkach dochodowych”.    

Przedłużenie obostrzeń pandemicznych o 11 dni

Jak poinformowało Ministerstwo Zdrowia: “Choć od kilku dni odnotowujemy mniejszą liczbę zakażeń, to sytuacja w szpitalach wciąż jest bardzo trudna. Każdego dnia przybywają pacjenci wymagający hospitalizacji, a także pomocy respiratorów. Dlatego przedłużamy obowiązujące obostrzenia do 18 kwietnia. Blisko 34,7 tysięcy (78%) zajętych łóżek covidowych, ponad 3300 (ok. 79%) wykorzystywanych respiratorów. Dla porównania, dwa tygodnie temu mieliśmy ponad 27 tys. zajętych łóżek i ponad 2600 respiratorów. Odnotowywany w ostatnich dniach spadek zakażeń niestety nie znajduje odzwierciedlenia w szpitalach, do których trafiają chorzy zakażeni w poprzednich tygodniach. Mamy wciąż bardzo trudną sytuację. Musimy zadbać o zdrowie Polaków, ale też pamiętać o wydolności służby zdrowia. Dlatego utrzymujemy obowiązujące obostrzenia przez kolejny tydzień. Sytuacja epidemiczna nadal trudna Ostatnie trzy dni przyniosły spadek zakażeń. Jednak poprzedni tydzień, ale też weekend były bardzo trudne. 1 kwietnia mieliśmy ponad 35 tys. nowych  przypadków zakażeń. Dlatego chcemy bardzo ostrożnie podejmować dalsze kroki, tym bardziej, że za nami okres świąteczny, kiedy część z nas z pewnością widziała się z rodzinami. Zdecydowaliśmy o utrzymaniu obowiązujących obostrzeń, ale bacznie przyglądamy się napływającym każdego dnia informacjom o liczbie zakażonych, liczbie zgonów, zajętych łóżek i wykorzystanych respiratorów. Od tych danych uzależniamy dalsze decyzje. Rozumiemy zmęczenie obostrzeniami, ale pamiętajmy, że na szali leży ludzkie życie. Ono jest najważniejsze. Obowiązujące zasady bezpieczeństwa do 18 kwietnia: Handel – ograniczenia Wielkopowierzchniowe sklepy meblowe i budowlane o powierzchni powyżej 2 000 m2 pozostaną zamknięte. Centra i galerie handlowe – tak jak obecnie – pozostają zamknięte, z wyjątkiem m.in.: sklepów spożywczych, aptek i drogerii, salonów prasowych, księgarni. W placówkach handlowych na targu lub poczcie obowiązują limity osób: 1 osoba na 15 m2 – w sklepach do 100 m2, 1 osoba na 20 m2  – w sklepach powyżej 100 m2. Kult religijny – w miejscach kultu religijnego obowiązuje limit osób – na 1 osobę musi przypadać 20 m2. Bez zmian pozostaje obowiązek zakrywania ust i nosa oraz zachowywanie 1,5 m odległości od innych osób. Salony fryzjerskie i kosmetyczne – pozostają zamknięte Żłobki i przedszkola – nadal są nieczynne. Wyjątkiem jest sprawowanie opieki nad dziećmi pracowników medycznych i służb porządkowych (m.in. żołnierzy, funkcjonariuszy policji i straży pożarnej). Sport – działalność obiektów sportowych jest ograniczona wyłącznie do sportu zawodowego. Wszelkie wydarzenia mogą się odbywać bez udziału publiczności. Zamknięte pozostają m.in. siłownie, kluby fitness, stoki narciarskie, baseny, sauny i solaria. Edukacja – uczniowie wszystkich klas szkół podstawowych, szkół ponadpodstawowych, słuchacze placówek kształcenia ustawicznego oraz centrów kształcenia zawodowego uczą się zdalnie. Hotele – obiekty noclegowe pozostają zamknięte (z wyjątkiem m.in. hoteli robotniczych, a także np. dla medyków, kierowców wykonujących transport drogowy czy żołnierzy). Kultura – wciąż zamknięte są teatry, kina, muzea i galerie sztuki. #SzczepimySię szybciej Wielką szansą na pokonanie pandemii są szczepionki. Do tej pory w polskich punktach szczepień wykonano blisko 6 mln 800 tys. zastrzyków. Prawie 2 mln 100 tys. osób przyjęło już dwie dawki szczepionki. II kwartał tego roku to zdecydowane przyspieszenie. Będziemy szczepić się szybciej dzięki temu, że napłynie do nas znacznie więcej szczepionek niż do tej pory. Dlatego przesuwamy terminy szczepień dla osób 60+ z maja na kwiecień, a 12 kwietnia uruchamiamy rejestrację dla kolejnych roczników. Mamy nadzieję, że producenci wywiążą się z deklaracji i do końca wakacji uda się zaszczepić w Polsce wszystkich chętnych. Szczegółowe informacje o Narodowym Programie Szczepień znajdują się na stronie gov.pl/szczepimysie – zapraszamy do odwiedzin. Zasady bezpieczeństwa wciąż bardzo ważne Do tego czasu, do momentu wyszczepienia większej części społeczeństwa musimy nadal być bardzo ostrożni. Dlatego stale przypominamy o podstawowych zasadach: nośmy maseczki, unikajmy dużych zgrupowań, zachowujmy dystans, pamiętajmy o dezynfekcji rąk, wietrzmy pomieszczenia. Zachęcamy też do pobrania aplikacji Stop Covid – ProteGo Safe. Od sytuacji epidemicznej zależne są decyzje związane z obostrzeniami. Pamiętajmy również, że nasze zachowanie ma nie tylko wpływ na własne zdrowie i życie, ale też może decydować o losie innych.

MFW podwyższa prognozę wzrostu PKB Polski w 2021 r.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy opublikował właśnie z okazji dorocznego szczytu “World Economic Outlook” dokument w którym przedstawia m.in. prognozy dla światowej gospodarki. Są one bardziej optymistyczne niż poprzednie, ogłoszone pół roku temu. Fundusz prognozuje, że globalny wzrost PKB wyniesie 6% w 2021 roku, a w kolejnym spowolni do 4,4%. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) podwyższył prognozę wzrostu PKB Polski w 2021 r.  z 2,7% do 3,%, a na 2022 r. obniżył z 5,1% do 4,5% – wynika z najnowszej wersji cyklicznego raportu MFW World Economic Outlook. Fundusz spodziewa się średniorocznej inflacji CPI w Polsce w bieżącym roku na poziomie 3,2%. (2,7% na koniec roku), a w 2022 r. średnio 2,5% Nadwyżka na rachunku obrotów bieżących Polski ma wynieść według szacunków MFW 2,0% w 2021 r. i 1,3% w 2022 r. Z przekazanego PAP komentarza ministra finansów Tadeusza Kościńskiego wynika, iż podwyższona przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) prognoza wzrostu gospodarczego dla Polski na rok 2021 z 2,7% do 3,5% jest zbliżona do szacunków resortu finansów. “Międzynarodowy Fundusz Walutowy w swoim raporcie wyraźnie podkreślił, że światowa recesja byłaby trzykrotnie większa, gdyby nie nadzwyczajne środki podjęte w poszczególnych krajach. Takie działania wprowadziła Polska, udzielając pomocy na bezprecedensową skalę. Strategia ta przyniosła korzyści – recesja w Polsce należy do najpłytszych w Europie, udało się nam również utrzymać bezrobocie na rekordowo niskich poziomach” – czytamy w komentarzu przesłanym PAP przez ministra finansów. Źródła optymizmu Większy optymizm MFW wynika z tego, iż rozpoczęły się szczepienia, choć ich tempo w różnych krajach jest niejednakowe. W krajach o niskich dochodach do 22 marca zaszczepiono ok. 0,5 proc. populacji, gdy w rozwiniętych gospodarkach z G20 – 16 proc. Jeśli szczepienia wygrają z kolejnymi falami zakażeń i mutacjami wirusa, przesądzą o szansach na powrót światowej gospodarki do wzrostu. Poza tym optymizm MFW wynika z faktu, iż choć nie wszędzie i nie we wszystkich sektorach to jednak społeczeństwa nauczyły się żyć z pandemią i ograniczeniami w mobilności. Widać to w przemyśle i światowym handlu. Dzięki temu możliwe jest silniejsze odbicie wraz z ustępowaniem lockdownów. Ponad to rządy dostarczyły gospodarkom nie widzianego dotąd w historii wsparcia fiskalnego, które – słabiej lub lepiej – zadziałało. Równocześnie banki centralne także złagodziły politykę pieniężną i stale ją dostosowują do aktualnych warunków. Wszystko to ma wpływ na poprawę perspektyw gospodarczych. Gdyby nie to wsparcie, załamanie gospodarki światowej w zeszłym roku mogło być trzy razy silniejsze niż to się okazało ostatecznie. MFW oszacował, że światowy PKB skurczył się w zeszłym roku o 3,3 proc. To o 1,1 punktu procentowego mniej, niż przewidywano jesienią 2020 roku. Zeszły rok był więc lepszy od prognoz. Ale na tym optymistyczne konstatacje się kończą. Świat idzie niby w jednym kierunku, ku wyjściu z kryzysu, ale bardzo nierównym krokiem. Zarówno zdolność do szczepienia ludzi, jak też możliwości pomocy fiskalnej ze strony rządów, czy banków centralnych są bardzo różne. Gospodarka idzie po różnych ścieżkach, w różnym tempie, w niektórych rejonach świata wciąż grzęźnie. Ale też nawet w jednym kraju tempo wychodzenia z kryzysu może być bardzo zróżnicowane dla sektorów i grup społecznych. Jeśli popatrzeć na świat z okołoziemskiej orbity, to wszystkim widać, jak bardzo pogłębiają się różnice. Zwiększają się w poziomie życia między krajami rozwijającymi się a zamożnymi w porównaniu do tego, czego oczekiwano przed pandemią. Skumulowane straty dochodu na mieszkańca w latach 2020-22 wyniosą ok. 20 proc. w stosunku do 2019 roku jeśli porównać je do prognozowanych dochodów przed pandemią. Straty będą większe na rynkach wschodzących i gospodarkach rozwijających się (z wyjątkiem Chin). W gospodarkach rozwiniętych straty będą mniejsze, i wyniosą ok. 11 proc. Pandemia spowoduje, że światowy PKB będzie w 2024 roku ok. 3 proc. niższy, niż gdyby jej nie było. USA przekroczą w tym roku poziom PKB sprzed jej wystąpienia, ale wiele innych gospodarek rozwiniętych “dogoni” 2019 roku dopiero w 2022. Chiny już mają PKB większy niż przed atakiem wirusa, ale wiele innych gospodarek wschodzących i rozwijających się będzie odrabiać straty aż do 2023 roku.Kto ucierpi najbardziej? MFW oczekuje, że w skrajne ubóstwo w wyniku pandemii popadnie dodatkowo 95 mln ludzi, a o 80 mln więcej osób będzie głodować. Recesja była szczególnie głęboka w krajach, w których duży udział w PKB ma turystyka oraz eksport, a także w tych, których rządy miały ograniczone możliwości wsparcia gospodarki. Ale sytuacja w poszczególnych krajach też bardzo się różnicuje. Rosną nierówności dochodowe. Najbardziej poszkodowani będą młodzi pracownicy i osoby o stosunkowo niskich kwalifikacjach. Pogłębi się dysproporcja pomiędzy zatrudnieniem kobiet i mężczyzn. Prędzej tracą pracę zatrudnieni na śmieciówkach niż na umowach. Ludzie, którzy nie wydawali pieniędzy z powodu pandemii odłożyli spore oszczędności. Tak było też w przypadku firm, które dostały państwową pomoc. Ale równocześnie wiele firm ma straty, a zwolnienia i utrata dochodów dotknęła liczne gospodarstwa domowe. Właściwą odpowiedzią polityki w takiej sytuacji jest wzmocnienie ochrony socjalnej i rozszerzenie ubezpieczenia na wypadek bezrobocia, a także objęcie nim osób samozatrudnionych i zatrudnionych nieformalnie. Najbardziej ucierpią właśnie te sektory, gdzie skoncentrowane jest zatrudnienie ludzi młodszych lub mniej wykwalifikowanych. Edukacja zdalna spowodowała wielkie luki w wykształceniu dzieci i młodych. Szczególnie duże w krajach o niskich dochodach i w rozwijających gospodarkach, a także wśród gospodarstw domowych o niskich dochodach. Przyspieszenie w czasie kryzysu transformacji cyfrowej i automatyzacji spowoduje likwidację wielu miejsc pracy. Będzie to wymagać realokacji pracowników. “(…) polityka będzie musiała zostać lepiej ukierunkowana, aby utrzymać zdolność do wspierania działalności gospodarczej w tym niepewnym okresie, w miarę jak rozwija się wyścig między wirusem a szczepionkami” – napisała w WEO główna ekonomistka MFW Gita Gopinath. Walka na wielu frontach Najważniejsze jest zdrowie, a po drugie – edukacja. Wydatki na zakup, produkcję i dystrybucję szczepionek, leczenie chorych i poprawę infrastrukturę opieki zdrowotnej powinny być potraktowane wszędzie priorytetowo. Konieczne będą większe wydatki na nadrobienie strat w nauce dzieci. “Póki pandemia trwa, polityka powinna przede wszystkim skupiać się na (…) priorytetowym traktowaniu wydatków na opiekę zdrowotną, zapewnieniu dobrze ukierunkowanego wsparcia fiskalnego i utrzymaniu akomodacyjnej polityki pieniężnej przy jednoczesnym monitorowaniu zagrożeń dla stabilności finansowej” – napisano w WEO. W miarę jak ożywienie będzie poprawiać sytuację na rynku pracy wsparcie dla zatrudnienia powinno być stopniowo ograniczane. Nie oznacza to jednak zmniejszenia aktywności władz publicznych. Większy nacisk powinien wtedy iść na przekwalifikowanie pracowników, w miarę potrzeby ze wsparciem ich dochodów i na pomoc w przejściu przez nich transformacji. Kiedy wirus już sobie pójdzie rządy będą musiały się skupić na budowie bardziej odpornych, sprzyjających włączeniu społecznemu i bardziej ekologicznych gospodarek. To znaczy na  inwestycjach w “zieloną” infrastrukturę, łagodzenie zmian klimatycznych, wzmocnienie sieci pomocy społecznej by powstrzymać rosnące nierówności, zwiększaniu produktywności, digitalizacji gospodarek i rozwiązywaniu problemu zadłużenia. Co mają zrobić kraje, których na to nie stać? Lepiej administrować dochodami, zwiększyć  progresywność opodatkowania, zreorientować wydatki na cele krytyczne. Powinny też trzymać wysokie standardy przejrzystości zadłużenia. (m.in. za Jacek Ramotowski w interia.pl)

3 mln zł na rozwój sieci domów dla samotnych matek i kobiet w ciąży

Domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży to placówki zapewniające pobyt i wsparcie przede wszystkim matkom, ale także ojcom i innym osobom sprawującym opiekę nad dziećmi, które znalazły się w sytuacji kryzysowej. W tym roku w ramach programu „Za życiem” na rozwój sieci takich domów przeznaczone zostaną 3 mln zł. Wsparcie tych, którzy z różnych powodów mają w życiu trudniej, jest niezwykle ważne. Mamy i kobiety spodziewające się dzieci to ta grupa, którą należy otoczyć szczególną troską i opieką. Miejscami, w których mogą otrzymać potrzebną pomoc, są domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży. – Takie placówki zapewniają z jednej strony całodobowy, okresowy pobyt matkom z małoletnimi dziećmi i kobietom w ciąży, a także ojcom z małoletnimi dziećmi i innym osobom sprawującym opiekę nad dziećmi, które znalazły się w sytuacji kryzysowej. Oprócz schronienia placówki te świadczą również wsparcie specjalistyczne osobom w nich przebywającym. To ogromnie potrzebne miejsca – mówi minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg. Chociaż prowadzenie takich domów jest zadaniem własnym samorządów powiatowych, Minister Rodziny i Polityki Społecznej dysponuje możliwością wsparcia finansowego działań samorządów w tym obszarze. W roku 2021 w ramach realizacji działania 1.4. Kompleksowego programu wsparcia dla rodzin „Za życiem” 3 mln zł przeznaczone zostaną na rozwój sieci domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży. Dofinansowanie samorządów ze środków budżetu państwa może wynieść do wysokości 80 proc. kosztów realizacji zadania. – W wyniku analizy wniosków, jakie wpłynęły do Ministerstwa, podjęliśmy decyzję, aby środki te przeznaczyć na utworzenie pięciu nowych domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży w tych województwach, w których jest najmniejsza liczba tego typu placówek – tłumaczy minister Marlena Maląg. Utworzenie nowych domów planowane jest w województwach: warmińsko-mazurskim, wielkopolskim, podkarpackim oraz dwa domy w województwie kujawsko-pomorskim. W tworzonych domach powstanie w sumie 65 nowych miejsc, w których wsparcie będą mogły znaleźć osoby z małoletnimi dziećmi znajdujące się w trudnej sytuacji i wymagające pomocy.